Skip to content

Szybki autostop do Iranu

Słyszę sapiące ciężarówki. Załadowane tonami towarów mozolnie wspinają się do góry. Wszystkie jak jeden mąż jadą do granicy armeńsko-irańskiej, znajdującej się tuż tuż. Kiedy przejeżdżają zagłuszają szum wody wartko płynącej korytem rzeki Meghri. Po lewej przysiadł rudo-czarny kot. Ciekawa kombinacja…

Czytaj dalej
Autostopem przez Armenię

Autostopem przez Armenię

Z Tbilisi udało nam się wyjechać szybko miejskim autobusem. Victor pomógł mi założyć plecak, bo chcieliśmy przenieść się kilka metrów dalej od przystanku. Nie zdążyliśmy. Machnęłam ręką na pierwszy przejeżdżający samochód i bingo! Od razu otrzymaliśmy jak na tacy transport…

Czytaj dalej
Gruzjo nadchodzimy!

Gruzjo, nadchodzimy!

Ostatnie dni są bardzo intensywne i szybkie. Spieszymy się, a pospiechu nie lubimy. Ale niestety pogania nas data wygaśnięcia naszej wizy do Iranu. Najpóźniej 3 marca musimy stawić się w Iranie. Co to oznacza? Ano że tylko trochę liźniemy Gruzję,…

Czytaj dalej

Tureckie rozmowy

Kontakty z Turkami utwierdziły mnie w przekonaniu, że czasami najtrudniej uzyskać odpowiedź na najprostsze pytania. W Turcji panuje powszechne uwielbienie smartofonów, a szczególną popularnością cieszy się aplikacja whatsapp. Whatsapp to coś podobnego jak sms'y, ale w formie chatu, działającego online…

Czytaj dalej

Pieskie życie

W Kapadocji spędziliśmy blisko 2 tygodnie. Cały czas przeciągaliśmy decyzję o wyjeździe. Powodów było wiele. Dobrze nam było w domu, którego gospodarzem był nasz honduraski przyjaciel Marco. Miło było dzielić codzienne obowiązki z kimś w podobnym wieku i o podobnym…

Czytaj dalej

Göreme i okolice

Kiedy przyjechaliśmy do Kapadocji nie mieliśmy żadnego planu. Przeczytaliśmy sporo o tutejszych atrakcjach, ale jest ich tyle, że na odległość trudno wybrać coś konkretnego. Podziemne miasta, doliny, muzea na świeżym powietrzu, a wszystko to rozciągnięte na wielu kilometrach kwadratowych między…

Czytaj dalej

Pierwszy dzień w Kapadocji

Zakładam słuchawki na uszy i próbuję usnąć. Autobus, którym jedziemy do Kapadocji jest bardzo wygodny. Miejsca jest dość, a do dyspozycji są nawet monitorki z filmami, grami i muzyką (jak w samolocie). Z zaskoczeniem dostrzegam, że menu można wyświetlić również…

Czytaj dalej

W drodze do Fethiye

Wiedzieliśmy, że zaraz za wyjazdem z Selcuk czekają na nas konkretne podjazdy, ale nie wiedzieliśmy, że ten kawałek drogi jest remontowany i będziemy jechać nie tylko w żółwim tempie, walcząc o każdy metr, ale otaczać nas będzie chmura pyłu, a…

Czytaj dalej

Kocica, Efez i nocleg w „lodówce”

Oczywiście jak to bywa w naszym przypadku, podróż środkami komunikacji miejskiej musiała być pełna przygód. Wszyscy uparli się, żebyśmy z Izmiru wydostali się przy pomocy metra i podmiejskiej kolejki Izban (tak podobno najbezpieczniej). Lokalne stowarzyszenie rowerzystów odniosło niedawno ogromny sukces…

Czytaj dalej

Stambuł praktycznie

Jak oswoić Stambuł? To ogromne miasto, które początkowo może przytłaczać. Mam nadzieję, że z garścią informacji praktycznych, które zamieszczam poniżej zachęcę Was do odwiedzenia tej fascynującej stolicy. Zatem, Stambuł praktycznie. Orientacja Najłatwiej podzielić Stambuł na dwie części – europejską po…

Czytaj dalej

Dwie twarze Stambułu

Od dawna marzył mi się Stambuł, a jak wiadomo jeśli się o czymś marzy od dawna to łatwo o rozczarowanie. Rozbuchane oczekiwania zderzają się z rzeczywistością i klops. Rzeczywiście początki były trudne. Wjazd do miasta, które nie wiadomo do końca…

Czytaj dalej

Pierwsze dni w Turcji

Bułgaria zmęczyła nas deszczem i bezczynnością fizyczną. Ostatnie trzy dni w Malko Tarnovie upłynęły nam na obserwowaniu deszczu za oknem i uzupełnianiu internetowych zaległości przy wolnym łączu (dobrze, że w ogóle było...). Bardzo chcieliśmy dotrzeć do Turcji. W niedzielę rano…

Czytaj dalej

Wietrzna Bułgaria

Jak zapamiętam Bułgarię? Jako kraj wiatru, słońca, nieistniejących (?!) pensjonatów, idealnego biwaku, taniego piwa i jeszcze tańszej kawy. Wspomnienie 1. WIATR W mniejszym bądź większym stopniu towarzyszy nam codziennie i prawie cały czas w twarz. Na plus trzeba powiedzieć, że…

Czytaj dalej

Dwa dni z życia rowerowego turysty

Życie turysty rowerowego to jedna wielka niewiadoma. Kiedy powoli wychodzę ze stanu zahibernowania w moim cudownym puchowym śpiworze nie mam pojęcia co mnie czeka. Droga może być miła i przyjemna, a może wiać jak 150 i być ciągle pod górę…

Czytaj dalej

Kilka dni w Rumunii

Wyjazd z Czerniowców była długi. Zdawało się, że miasto się nigdy nie skończy. Wszędzie tabuny bezdomnych psów. Co z tego, że niektóre z „krowimi” kolczykami na uszach (co niby znaczy, że są wykastrowane/wysterlizowane), jak i tak mizerne, kulawe, stare i…

Czytaj dalej
Back To Top
Translate »