Skip to content
el desierto del Gobi

Mongolia dla nas to…

Mongolia pojawiła się trochę po drodze. Wcześniej nie myśleliśmy o odwiedzeniu stepowego kolosa. Jednak w Nepalu poznaliśmy uroczych Szwedów, którzy rozbudzili ukryte marzenie Victora, opowiadając niesamowite historie o Mongolii zimą. I tak postanowiliśmy, że jak się uda, wyskoczymy z Chin…

Czytaj dalej

Mongolia. Z wizytą u nomadów.

Mongolia i nomadzi. Typowe połączenia, prawda? Kto nie słyszał o nomadach? Przemierzają step w poszukiwaniu świeżych pastwisk dla swoich zwierząt - krów, koni, owiec, kóz i jaków. Sprawnie zwijają jurty, ładują cały swój dobytek na konie i ruszają przed siebie…

Czytaj dalej
un año viajando

Jeden rok w drodze

Jeden rok w drodze. Tylko tyle czy aż tyle? Dokładnie rok temu ruszaliśmy z podwarszawskiej Wilgi na naszych rowerach. Pogoda była tragiczna - mgliście, zimno i deszczowo. Pedałowałam, a łzy ściekały mi po policzkach (czasami zachowuję się dość melodramatycznie). Zostawiałam…

Czytaj dalej

Mongolskie strachy na lachy

Powoli zbliżamy się do Mongolii, a ja się bardzo boję naszego zderzenia ze stepowym kolosem. Boję się rozczarowania, dlatego staram się niczego nie oczekiwać. Nie chcę liczyć na niesamowite krajobrazy, legendarną gościnność, przygodę życia, etc. Nie chcę przeżyć drugiego Nepalu,…

Czytaj dalej
Hangzhou West Lake

Chińskie kroniki część IV. Hangzhou i polityka jednego dziecka

Polityka jednego dziecka to bardzo kontrowersyjne narzędzie Chińskiej Partii Komunistycznej. Wprowadzona pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, miała służyć zmniejszeniu przyrostu naturalnego i poprawie warunków społeczno-ekonomicznych ubogich Chińczyków. Brzmi surrealistycznie, prawda? W Polsce gorącym tematem jest aborcja, a w Chinach…

Czytaj dalej

Welcome to Hongkong, czyli dla każdego coś dobrego

Z czym kojarzy Wam się Hongkong? Z dżunglą stalowo-szklanych drapaczy chmur? Z zagłębiem sklepów i galerii handlowych? Tanią elektroniką? Nowoczesnością? Macie rację, ale czy wiecie, że Hongkongu to również dziesiątki kilometrów zielonych szlaków, na których można się nieźle zmęczyć, urokliwe…

Czytaj dalej

Z wizytą w keralskim domu

Jednym z moich marzeń przed przyjazdem do Indii była wizyta w indyjskim domu. Byłam bardzo ciekawa jak żyją Indusi. Chciałam skonfrontować wyobrażenia wyniesione z książek z rzeczywistością. Nadarzyła się doskonała okazja i zawitaliśmy z wizytą w keralskim domu. Przyjazd Trafiliśmy…

Czytaj dalej
Pangong

Czego nauczył nas Ladakh?

Wiemy, że mamy dużą obsuwę na blogu, ale wybaczcie... Ostatnio dzieje się tak dużo, że nie dajemy rady. Najpierw padł nam jeden komputer, potem drugi. W międzyczasie smartfon również odmówił posłuszeństwa i musieliśmy na gwałt w Hong Kongu naprawiać i…

Czytaj dalej
Friends from Kerala

Pozory mylą. Autostopem znad jeziora Pangong

- Pozory mylą – powiedział jeż schodząc ze szczotki ryżowej. Nie da się ukryć. Także i my nacinamy się nadal. Pozory wodzą nas za nos. Rozbuchane oczekiwania, rozczarowania, ale i zupełnie niespodziewane okoliczności (i niespodzianki) są bez wątpienia najciekawszym elementem…

Czytaj dalej
Turtuk

Turtuk – Pakistan czy Indie?

Tak naprawdę wcale nie chcieliśmy jechać do Turtuk. Ta wioska leżąca 7 km od granicy z Pakistanem wydawała się nam końcem świata, baliśmy się też trochę jakości dróg. Ale dla kogo są wyzwania? Ostatecznie stwierdziliśmy, że miejsce które do 1971 roku znajdowało się w granicach Pakistanu, a dzisiaj szczyci się silną lokalną kulturą, jest warte wizyty.

Czytaj dalej
Back To Top
Translate »