skip to Main Content
Ladakh – Co Zobaczyć, Gdzie Spać, Jak Dojechać. Praktyczny Przewodnik

Ladakh – co zobaczyć, gdzie spać, jak dojechać. Praktyczny przewodnik

print
Ladakh rzucił nas na kolana i rozkochał. Znaleźliśmy tu mnóstwo pięknych i ciekawych miejsc, o których opowiadaliśmy ostatnio prawie do znudzenia, licząc, że być może skusimy was do odwiedzenia tego magicznego zakątka Indii. Dzisiaj podsumowanie naszego pobytu w Ladakh – co zobaczyć, gdzie spać i jak dojechać. Praktyczny przewodnik, który mam nadzieję, okaże się przydatny w planowaniu Waszej podróży.

Ladakh: dojazd

Do Ladakh prowadzą dwie drogi, otwarte tylko w sezonie letnim.

OPCJA 1.  Jammu – Śrinagar – Kargil – Leh

  • Do Jammu można dostać się szybko i sprawnie pociągiem z Delhi. Pociągów jest kilka, a podróż zajmuje min. 9 godzin.
  • Z Jammu do Śrinagaru można dostać się autobusem lub taksówką – jeepem.
  • Autobusy należą do regionalnej spółki Jammu & Kashmir SRTC i są najtańszą opcją. Cena za przejazd zależy od wielkości autobusu. My jechaliśmy 19-osobowym autobusem i zapłaciliśmy 500 rupii za 1 bilet. Jeepy kosztują dwa – trzy razy więcej, w zależności od umiejętności negocjacji.
  • Śrinagar jest dobrym punktem, żeby odpocząć dzień lub dwa od trudów podróży.
  • Kolejny etap jest długi i męczący, ale piękny. Podobnie jak z Jammu, ze Śrinagaru znowu opcji transportowych jest kilka. My po raz kolejny zdecydowaliśmy się na autobus (najtańsza opcja). Podróż do Leh z przystankiem w Kargil (nocleg nie jest wliczony w cenę biletu) zajęła nam dwa dni i kosztowała 1200 rupii od osoby.
  • Ten wariant jest bezpieczniejszy jeśli chodzi o warunki pogodowe i drogowe. Chociaż na początku sezonu droga bywa zamknięta na dzień lub dwa (ze względu na osuwiska), najczęściej jest otwarta już w maju, a zamykana jest najczęściej w październiku.

O naszej odysei z Delhi do Leh możecie przeczytać tutaj.

OPCJA 2.  Delhi – Manali – Leh

  • Jedyną opcją dojechania do Manali z Delhi jest autobus. W Delhi mnóstwo agencji oferuje bilety autobusowe, można też kupić je bezpośrednio u przewoźnika.
  • Uwaga! Bez indyjskiej karty płatniczej nie można kupić biletów na autobus online nawet u pośredników.
  • Z Manali do Leh droga jest długa i kręta, ale niezwykle malownicza. Można pokonać w jeden dzień (ok. 18 godzin) lub z noclegiem po drodze. Nam niestety nie udało się skorzystać z normalnego autobusu (bo ruszają dopiero 1 lipca), zmuszeni więc byliśmy pojechać nocnym mikrobusem (tzw. tempo) za okrągłe 1800 rupii.
  • Droga z Manali do Leh otwarta jest najczęściej od czerwca do końca września, czasami października, w zależności od warunków pogodowych.

Warto również rozważyć przylot. Z dużym wyprzedzeniem można kupić bilety w przyzwoitej cenie (nawet 4000 rupii/os.). Wielu turystów przyjeżdża do Leh autobusem lub taksówką (pomaga to lepiej zaaklimatyzować się do wysokości), a wraca do Delhi samolotem.

Do Leh latają następujące linie lotnicze: Air India, Jet Airways, Go Air. Taksówka z lotniska do centrum to koszt ok. 200 rupii.

Transport

Po Ladakh kursują lokalne autobusy. Są biało-czerwone i ruszają z dworca autobusowego (zaznaczony na mapce). Aktualny rozkład jazdy i ceny dostępne są w punkcie informacji turystycznej. Alternatywą są taksówki, których główny postój znajduje się vis a vis informacji turystycznej. Nie ma problemu z negocjowaniem, bo wszystkie trasy mają ustalone ceny. Można poprosić o zniżkę (10 – 15%). Warto zgadać się z innymi turystami i podzielić się kosztem. Autostop również funkcjonuje nieźle, ale warto mieć na uwadze, że ruch na niektórych trasach jest bardzo mały lub nie ma go wcale (na przykład z Chilling do Nimmu).

Informacja turystyczna

Znajduje się w centrum Leh, a pracownicy są niezwykle pomocni. Dysponują aktualnymi informacjami, ulotkami i mapami. Można tutaj skonsultować ceny taksówek, godziny odjazdu autobusów, etc. Znajduje się tutaj również duży bidon z wodą mineralną (można napełniać butelki), czysta toaleta i punkt informacyjny nt. pozwoleń (tzw. inner line permit), umożliwiających poruszanie się po dalszych atrakcjach Ladakh. Czasami działa również darmowe wi-fi.

Co warto zobaczyć

Leh

  • Pałac Królewski (wstęp 200 rupii/os.) i leżący powyżej Fort Tsemo (dla widoków)
  • Stupy znajdujące się ponad Pałacem i Fortem
  • Shanti Stupa (ufundowana przez Japończyków jako symbol przyjaźni, oferuje piękne widoki o zachodzie słońca)
  • zaułki i wąskie uliczki starówki
  • bazar (pomiędzy Main Bazaar a dworcem autobusowym)

Tekst o Leh znajdziecie tutaj.

Leh

Leh

Okolice Leh

Bliższe i dalsze okolice Leh pełne są pięknych klasztorów i stup. Generalnie wstęp do klasztorów jest płatny (30 – 60 rupii/os.). Najpopularniejsze to:

  • klasztor w Thiksey – bardzo blisko Leh, można dojechać lokalnym autobusem lub taksówką (w kierunku Karu i Manali)
  • klasztor w Spituk – jw., tylko w drugą stronę (w kierunku Kargil i Śrinagar), ok. 8 km od Leh. Tzw. share taxi to koszt 20 rupii.
  • klasztor w Alchi – najbardziej znany ze względu na doskonale zachowane wnętrza. Wycieczkę do Alchi można połączyć z wizytą w Spituk i Lamayuru (o Lamayuru pisałam tutaj). Będzie to wtedy całodzienna dość długa wycieczka. Można odbyć ją taksówką (najlepiej wtedy znaleźć jeszcze dwie osoby, żeby podzielić koszty) albo wynajętym motocyklem.

Lamayuru

Dolina Nubry

Standardowo jest to dwudniowa wycieczka z jednym noclegiem (najczęściej w bardzo turystycznym i pełnym indyjskich rodzin Diskicie lub Hunder). Oferują ją wszystkie agencje. Jeśli jednak dysponujecie czasem warto spędzić tam trzy dni, spędzając jedną noc w Sumur albo Panamik w dolinie rzeki Nubra, a drugą w Turtuk nad rzeką Shyok pod granicą z Pakistanem. Dla nas najlepszą opcją (choć nieco kosztowną) było wynajęcie klasycznego motocykla i „zrobienie” doliny we własnym zakresie. Jeśli masz doświadczenie w jeździe motocyklem i lubisz przygody, nie zastanawiaj się dwa razy! Jeśli nie, w opcję wchodzi również autostop. Poznaliśmy Koreańczyków, którzy zrobili trasę z Leh do Turtuk (z noclegiem w Diskit po drodze). Wrócili zbiorową taksówką. Cenę taksówek można sprawdzić na dużym postoju w pobliżu biura Informacji Turystycznej. Ceny są oficjalne, choć oczywiście można negocjować 😉 Więcej o dolinie pisaliśmy tutaj i tutaj.

Excursión en Royal Enfield

¿Cómo alquilar una Royal Enfield?

Jezioro Pangong

Dla cierpiących na brak czasu, Pangong można „zaliczyć” w jeden dzień. Samochodem (taksówką) dojazd zajmuje ok. 5 godzin. Kilka zdjęć nad jeziorem i powrót do Leh. My jednak polecamy nocleg, a najlepiej dwa.

Nad Pangong można dojechać autobusem. W 2016 r. busy regionalnego przewoźnika kursują trzy razy w tygodniu o 7 rano: we wtorki, czwartki i soboty. Wracają do Leh następnego dnia (środa, piątek i niedziela). Teoretycznie podróż trwa 7 godzin (w praktyce 10), a bilet kosztuje 340 rupii. Zdecydowanie najtańsza opcja. Autobus dojeżdża do miejscowości Maan, ale można zatrzymać się również w Spangamik (10 km przed Maan).

Co robić nad Pangong? Spacerować, chłonąć magiczne widoki, obserwować życie mieszkańców i odpoczywać od zgiełku i hałasu. Więcej tutaj. Uwaga, Pangong znajduje się na 4200 m, warto więc wcześniej spędzić kilka dni w Leh i przyzwyczaić się do rozrzedzonego powietrza.

O Pangong pisaliśmy tutaj i tutaj.

Pangong

Pangong

Trekking

Opcji jest sporo, dla każdego coś dobrego. My próbowaliśmy zrobić klasyczny trekking z Leh, czyli Markha Valley Trek, ale spore osuwisko zmusiło nas do odwrotu. Bardzo popularnym trekkingiem jest tzw. „baby trek”, łączący wioski Likir i Temisgam. Nie ma tutaj wysokich przełęczy, a orientacja jest łatwa, bo okolica jest dość gęsto zamieszkana. Poza krótkimi trasami (np. trzydniowy Spituk – Rumbak – Stok) jest sporo dłuższych trekkingów. Część z nich funkcjonuje w oparciu o homestay, inne wymagają niesienia ze sobą namiotu i jedzenia. Trzeba być dobrze zaaklimatyzowanym, bo szlaki przecinają wysoko położone przełęcze (5000 m).

Wszyscy na miejscu doradzają wynajęcie przewodnika i może coś w tym jest, bo zapewne z przewodnikiem przeszlibyśmy Markha Valley Trek, a tak obeszliśmy się z niczym. Koszt wynajęcia przewodnika to od 1200 rupii w górę za dzień. Homestays z pełnym wyżywieniem kosztują 800 – 1000 rupii od osoby.

Inner line permit

Zanim ruszycie z Leh nad jezioro Pangong lub do doliny Nubra, musicie wykupić specjalne pozwolenie – tzw. Inner line permit. Umożliwia ono swobodne poruszanie się po Ladakh, a jego ważność sprawdzana jest na wielu punktach kontrolnych.

Inner line permit można wyrobić tylko w agencjach turystycznych na maksymalnie jeden tydzień (z możliwością przedłużenia). Pozwolenie składa się z trzech elementów, z czego dwie są stałe (opłata środowiskowa, 300 rupii i opłata na Czerwony Krzyż, 100 rupii). Dodatkowo każdy dzień (z maksymalnych siedmiu) kosztuje 20 rupii.

W naszym przypadku Inner line permit kosztował 700 rupii (300 + 100 + 7×20 = 540 rupii, do tego prowizja agencji 160 rupii). Najlepiej zrobić rekonesans w kilku agencjach, niektóre liczyły sobie nawet 900 rupii. Przedłużenie jest proste i kosztuje mniej – 100 rupii + 20 rupii za każdy dzień. Należy zabrać ze sobą kilka kopii pozwolenia – będą potrzebne na punktach kontrolnych.

Gdzie spać w Ladakh?

Leh

Wybór jest ogromny. My gorąco polecamy Charu Guesthouse, który zupełnie przypadkiem znalazł Victor. To w zasadzie bardziej dwupokojowy homestay niż guesthouse. Właściciele mieszkają w domu obok i są najbardziej gościnnymi gospodarzami, jakich można sobie wyobrazić. Sam guesthouse znajduje się w bocznej uliczce, z dala od hałasu samochodów i pyłu. Pokoje są urządzone ze smakiem i oferują wszystkie udogodnienia – wygodne łóżko, gorącą wodę w czystej i nowej łazience, śliczne, pełne kwiatów patio. Plus – pieniądze wpadają bezpośrednio do kieszeni rodziny. Standardowo pokój kosztuje 1000 rupii, ale przy dłuższym pobycie można wynegocjować sporą zniżkę. Co jeszcze? CZYSTO! Dawno nie widzieliśmy tak czystego miejsca. Gospodyni co chwilę zamiata i czyści. Prześcieradła i ręczniki są śnieżno-białe, co nawet w Leh nie jest tak powszechne. Naprawdę warto. Jeśli w Charu Guesthouse nie będzie wolnych pokoi, naprzeciwko znajduje się zaprzyjaźniony hotelik (Khamzang Guesthouse) dysponujący sześcioma pokojami. Dalej na tej samej uliczce znajduje się duży guesthouse (Seven Seas), wszystkie w podobnej cenie, choć naszym zdaniem Charu Guesthouse oferuje najlepszy stosunek ceny do jakości.

Nubra Valley

W większości miejscowości znajdują się guesthousy. Zdecydowanie mniej jest ich nad Nubrą (my spaliśmy w Sumur i było tam kilka niedrogich guesthousów, polecamy K’Sar Guesthouse), natomiast część doliny nad rzeką Shyok (szczególnie Diskit i Hunder) ma bardzo rozbudowaną sieć noclegową. Polecamy dojechać do końca doliny i zatrzymać się w jednym z guesthousów lub homestays w Turtuk. Generalnie ceny w Nubrze są nieco wyższe niż w Leh. Na przykład w Turtuk mieszkańcy solidarnie ustalili ceny – nocleg ze śniadaniem i kolacją to 600 rupii/os. Oczywiście można negocjować. W Sumur za łóżko z kolacją zapłaciliśmy 500 rupii/os., podobnie w Turtuk.

Pangong Tso

Spangamik to jak na lokalne warunki turystyczny moloch składający się przede wszystkim z luksusowych namiotów rozlokowanych w licznych „campach”. Namioty składają się sypialni i toalety, a płaci się za nie słono – 3000 rupii za nocleg z kolacją i śniadaniem. Dla tych z nieco mniej zasobnym portfelem pozostają homestays (500 rupii/os. za łóżko ze śniadaniem i kolacją).

Maan dysponuje jednym campem, ale najczęściej jest on zarezerwowany dla zorganizowanych grup. Rodziny oferują noclegi z wyżywieniem (600 rupii za łóżko ze śniadaniem, obiadem i kolacją) w ramach homestay. Bardzo polecamy tą opcję.

Co i gdzie jeść w Ladakh?

W Leh je się dobrze i tanio. Restauracji jest sporo i każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny są trochę wyższe niż na przykład w Delhi, ale biorąc pod uwagę, że wiele produktów trzeba tu dowieźć, jest to zrozumiałe. My stołowaliśmy się w kilku miejscach i możemy je ze spokojnym sumieniem polecić.

Tibetan Restaurant

To niewielka domowa restauracja prowadzona przez tybetańskie małżeństwo. Wszystko robione jest na miejscu, nawet makaron. Wybór dań jest ogromny i wszystko jest pyszne, a przy tym całkiem tanie. Na zapleczu można popatrzeć jak właściciel robi świeże noodle, a jego żona lepi momos (tybetańskie pierożki). Restauracja jest otwarta od rana do wieczora. Doskonałe bananowe pancakes na śniadania, tybetańska ziołowa herbata i warzywne dania na kolację. Uwaga! W restauracji nie serwuje się mięsa. Nam bardzo przypadły do gustu warzywne pulpety w sosie (manchurian), wspomniane momos, chrupiący makaron w warzywnym sosie (chopsuey) i thukpa – tybetańska zupa z noodlami i warzywami.

Happy World

Międzynarodowa restauracja z daniami wegetariańskimi i mięsnymi. Darmowe wi-fi i przyjemny taras. Niezłe jedzenie, lecz ceny trochę wyższe niż u tybetańskiej rodziny. Bardzo dobre śniadania, obfite porcje i rewelacyjna herbatka imbirowa z miodem.

Yum Yum / The real coffee at the French bakery

Doskonała kawa – prawdziwe espresso i macchiato, a do tego domowej roboty wspaniałe ciasta. Oprócz tego bogate menu, obfite porcje i przyzwoite ceny, biorąc pod uwagę lokalizację (patio w samym centrum). Bardzo dobre dania meksykańskie (!).

Najlepsza pizza (dla tych, którzy mają dość momos, chowmein i curry)

Lokal na rogu skręcając w ulicę Changspa. Prawdziwa pizza z pieca opalanego drewnem. Rewelacja!

W pozostałych miejscowościach (z wyjątkiem największych miejscowości Nubry, czyli Diskit i Hunder), wybór dań jest ograniczony do omletu na śniadanie i dalu z ryżem na obiad i kolację. W każdym domu dal będzie zupełnie inny. Na przykład w Turtuk zaskoczył nas fasolowy dal (zamiast soczewicowego).

Wyżywienie we własnym zakresie

Dla tych, którzy chcą się samodzielnie zaopatrzyć w produkty spożywcze, opcji jest sporo, ale wyłącznie w Leh.

  • Funkcjonuje tutaj kilka piekarni (tzw. German bakeries), a najlepszą opcją są lokalne maleńkie piekarnie na starówce wypiekające płaskie drożdżowe chlebki. Palce lizać.
  • Bardzo tanie są różnego rodzaju herbatniki na wagę (od 150 do 200 rupii za kilogram, w zależności od piekarni).
  • Warzywa (słodkie pomidory!) i owoce (świetne i niedrogie mango, banany i melony) sprzedawane są w małych warzywniakach (nasz ulubiony zaznaczyłam na mapce).
  • Problemem jest nabiał i wędliny (mięso). Większość mieszkańców to wegetarianie, więc mięso w menu i sklepach pojawia się sporadycznie. Nie stanowiło to dla nas problemu, ale mięsożercy powinni wziąć to pod uwagę. Blisko naszego ulubionego warzywniaka znajduje się niewielka rodzinna wytwórnia białego sera. Naprawdę smaczny ser wytwarzany jest codziennie i przypomina bardzo nasz biały ser.
  • Zarówno na Fort Road jak i przy Main Bazaar znajdują się dwa duże sklepy samoobsługowe. Wybór produktów jest naprawdę duży, lecz importowane rzeczy kosztują słono.
  • Dla spragnionych zieleniny codziennie rano przy Main Bazaar ustawiają się panie z pobliskich wiosek oferujące to, co zebrały ze swoich poletek – najczęściej wszelkiej maści smakowitą zieleninę.
  • Żeby ograniczyć ilość plastiku w Ladakh, dostępne są baniaki z wodą mineralną, gdzie za darmo (w punkcie informacji turystycznej) lub za symboliczną opłatą (5 – 10 rupii za litr) można napełnić swoje butelki.

Macie jakieś pytania? Chętnie odpowiemy. Mam nadzieję, że zapałacie do Ladakh podobną miłością… A tymczasem pozdrowienia z Chin!


 

Pocztówka

 Bądźmy w kontakcie!

  • Obserwuj nas na Facebooku: Kasia & Víctor przez świat
  • Zajrzyj na naszego Instagrama. Na stories możesz zobaczyć gdzie jesteśmy i co porabiamy.
  • Zapisz się do naszego newslettera. Raz w miesiącu otrzymasz od nas maila z radami i aktualnościami blogowymi.

Jeśli lubisz to, co robimy i spodobał ci się ten post, puść go dalej w świat – naciśnij kolorowy przycisk poniżej i udostępnij (będziemy ogromnie wdzięczni). Wesprzyj nas komentarzem, lajkiem. To wiele dla nas znaczy. Dziękujemy!

The following two tabs change content below.

Kasia

Z zamiłowania kucharka (chyba jeszcze bardziej chlebowa „piekarka”) i miłośniczka wszelkiej maści kotów i psów. Z zawodu iberystka i socjolog. Do niedawna pracownik korporacji z akademickim zacięciem. Graficzne i plastyczne antytalencie, które całkiem łatwo przyswaja języki obce i nawiązuje kontakty z innymi osobnikami. Otwarta, gadatliwa, a czasem nadaktywna. Szybko wpada w zły humor, kiedy jest głodna 😉
This Post Has 2 Comments
  1. Witam, Kasia ile płaciliście za ten piękny motocykl? Czy konieczne było prawo jazdy kategorii A, czy raczej nikt tego nie sprawdzał? Super blog. Pozdrawiam

    1. Cześć Karol! Dzięki 😀 To ciężki motocykl, więc sprawdzano prawo jazdy Victora – musiał mieć na motocykl. Kiedy byliśmy w Leh, ceny oscylowały w granicach 1300 rupii za dzień za 350-tkę. Nam się udało zbić do 950 rupii, bo wynajmowaliśmy na dłużej i było przed sezonem. Dorzucę jeszcze, że aktualne info nt. tras, warunków, cen, etc. znajdziesz na https://devilonwheels.com. Bardzo nam się przydała ta strona. Powodzenia!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back To Top