skip to Main Content
Tadżykistan: Korytarz Wachański Na Własną Rękę. Praktyczny Przewodnik

Tadżykistan: Korytarz Wachański na własną rękę. Praktyczny przewodnik

print
Kiedy szliśmy wąską szutrową drogą przez Korytarz Wachański, rozglądałam się dookoła. Z jednej strony wiła się rzeka Pandż rozdzielająca dwa światy: górzysty Tadżykistan i tajemnicy, owiany złą sławą Afganistan. Stąd nie wyglądał jak oś zła. Rozsiane tu i ówdzie gliniane domy ginęły wśród zielonych drzew. Dzieci biegały za piłką tak jak w każdym innym miejscu na świecie, a ludzie pracowali na polu próbując wiązać koniec z końcem. Życie wygląda tak samo w tadżyckiej części. Nie sposób jednak tego dostrzec jadąc samochodem, który zatrzymuje się tylko tam, gdzie znajduje się kolejna „atrakcja”. Znacznie lepiej wygospodarować cztery – pięć dni i zwiedzić ten najpiękniejszy zakątek Azji Środkowej na własną rękę. Jak? O tym dzisiejszy przewodnik.

Korytarz Wachański na własną rękę

Korytarz Wachański to otoczona górami Hindukuszu i Pamiru dolina znajdująca się na terenie Tadżykistanu i Afganistanu. Przez blisko 200 lat Wachan znajdował się w granicach Królestwa Kuszanów, ciągnącego się aż do Indii i dzisiejszego regionu Xinjiang w Chinach. Pozostałości ich panowania widoczne są do dzisiaj w formie ruin twierdz rozsianych na wzgórzach otaczających Wachan, skąd rozciąga się niesamowita panorama na Afganistan a nawet Pakistan. Strategiczne położenie Wachanu spowodowało, że krzyżowały się tutaj odnogo Jedwabnego Szlaku. Później to właśnie tędy przebiegała granica między wschodnią Azją, znajdującą się pod wpływami brytyjskimi, a zachodnią, należącą do Rosji. To tutaj wreszcie miała miejsce słynna Wielka Gra między dwoma mocarstwami, która skutkowała wydzieleniem Korytarza Wachańskiego, wąskiego pasa ziemi należącego do Afganistanu. Wachan, będący jednorodnym z kulturowego, religijnego i lingwistycznego punktu widzenia regionem, został podzielony między Afganistan i Tadżykistan. Granicą stała się rzeka Pandż.

Jeśli do fascynującej historii dodamy wprost nieziemskie krajobrazy, przestaje dziwić, że tadżycka część Korytarza Wachańskiego stała się naturalnym „dodatkiem” do jednej z najpiękniejszych drogowych wypraw na świecie – przejechania Pamir Highway, zwanej też Szosą Pamirską lub Traktem Pamirskim. Z mojego punktu widzenia ten interesujący region może być celem turystycznym samym w sobie, a nie ledwie dodatkiem do Pamir Highway. W dodatku Korytarz Wachański to idealny pomysł na urlop w rytmie slow travel. Jest to wycieczka łatwa do zorganizowania, niedroga, a dająca ogromną satysfakcję i jedyne w swoim rodzaju wspomnienia.

Korytarz Wachański

Co musisz wiedzieć przed przyjazdem do Korytarza Wachańskiego?

Korytarz Wachański może budzić mieszane uczucia, które potęguje fakt, że Afganistan jest tuż za miedzą. Inna sprawa to izolacja tego zakątka świata. Potrzeba czasu, żeby tu dojechać i zdecydowanie warto się przygotować.

Bezpieczeństwo

Już sam fakt, że jesteśmy rzut beretem od Afganistanu może przestraszyć. I bynajmniej nie mówimy o króciutkim odcinku, tylko granicy, która ciągnie się na odcinku 200 km wzdłuż rzeki Pandż, a w Wachanie czasami dosłownie na wyciągnięcie ręki. Zrozumiałe więc jest, że w głowach może zaświecić się czerwone światełko. Jednak to, co dzieje się w Afganistanie, nie sięga Wachanu, która był i jest bezpiecznym regionem dla turystów, nawet jego afgańska część. 

Czy można wjechać do Afganistanu?

Tak, chociaż my tego nie zrobiliśmy i nie ze względu na potencjalne (nie)bezpieczeństwo, lecz koszty. Wizyta w Afganistanie jest po prostu bardzo kosztowna. Po pierwsze, wiza, której cena to minimum 150 USD (do wyrobienia w Chorog). Po drugie, zakwaterowanie, które kosztuje w granicach 15 – 30 USD osoba/noc plus ewentualny transport (200 – 300 USD). Pewnie jak zwykle można zrobić wszystko taniej i na własną rękę, ale w Afganistanie czuję respekt przed wychodzeniem przed szereg. Jak zwykle doskonały i szczegółowy przewodnik po afgańskiej części Korytarza Wachańskiego można znaleźć tutaj.

Kiedy jechać?

Najlepszy okres to nasze europejskie lato, choć należy mieć na uwadze, że w lipcu i sierpniu może być bardzo gorąco. Równie dobry wydaje się maj i czerwiec, a także wrzesień i październik. Zimą drogi są przejezdne. Wachan nie otrzymuje zastraszającej ilości śniegu, ale temperatury mogą drastycznie spadać. 

Jak długo zostać w Wachanie?

95% turystów poświęca na Wachan półtora dnia i dwie noce – jedna najczęściej przypada na wjazd do Wachanu i miasteczko Iszkaszim, a druga na wylotówkę w stronę Pamir Highway w Langar. Po drodze wycieczki zatrzymują się w najważniejszych atrakcjach, ale taki sprint nie pozostawia wiele czasu na prawdziwe doświadczenie Wachanu. Najlepiej wygospodarować minimum cztery dni, choć optymalnie byłoby około pięć – sześć dni. My spędziliśmy w Wachanie sześć dni (pięć nocy) i było rewelacyjnie! Wcale nie obraziłabym się na jeszcze jeden dzień 😉 

Wiza i pozwolenie GBAO

Wizę można wyrobić online (kosztuje 50 USD, a aplikuje się tutaj – klik). Podczas wyrabiania wizy można również dodatkowo zapłacić za pozwolenie GBAO (20 USD). To specjalne pozwolenie do Górnobachszańskiego Regionu Autonimicznego, gdzie znajduje się zarówno Pamir jak i Wachan. Jeśli wasza podróż zaczyna się w Duszanbe możecie oszczędzić 20 USD za pozwolenie GBAO. W biurze OVIR Duszanbe pozwolenie wyrabia się od ręki. Kosztuje 20 somoni. Więcej informacji na stronie caravanistan.com

Zaopatrzenie

W wioskach w Wachanie znajdują się malutkie sklepy, w których asortyment jest co najmniej symboliczny. Większy zakupy można zrobić w Chorog, Iszkaszim i Vrang. Problemem może być zakup wody mineralnej (mieszkańcy jej nie kupują —> w sklepach najczęściej jej nie ma). Warto mieć ze sobą butelkę z filtrem lub tabletki do uzdatniania (źródła wody są w każdej wiosce, a nawet wzdłuż drogi), ewentualnie wodę można zawsze zagotować w homestays. 

Czasami sklepy wyglądają tak…

Prąd i internet

W tej chwili prawie wszystkie domy w Wachanie są podłączone do prądu. Nie ma problemu z ładowaniem baterii do aparatu czy telefonu. Problemem jest za to Internet. Zapomnij o wi-fi, najlepiej w ogóle na te kilka dni pożegnaj się z Internetem. Nawet zakup lokalnej karty SIM z pakietem danych nie gwarantuje zasięgu. Jesteśmy w końcu w niezwykle izolowanej i górzystej strefie przygranicznej.  

Co warto zabrać?

  • dobry krem przeciwsłoneczny
  • nakrycie głowy (słońce pali!)
  • coś od wiatru (softshell, wiatrówka)
  • wygodne buty
  • mokre chusteczki (miło przetrzeć twarz i ręce kiedy wszędzie dookoła unosi się pył)
  • środki przeciwbólowe do rozdania mieszkańcom. Zauważycie rozmawiając z ludźmi, że w ich domach permanentnie czegoś brakuje. Często są to podstawowe lekarstwa typu ibuprom czy paracetamol. Na pewno dobrym pomysłem są również naturalne krople do oczu typu sztuczne łzy. Wysokie zapylenie, silny wiatr i słońce powoduje, że wielu mieszkańców cierpli na problemy z oczami)
  • zapas gotówki. 

Ile to wszystko kosztuje?

Szczegółowe rozbicie kosztów znajdzie się w przewodniku po Pamir Highway (wkrótce). Poniżej znajdziecie ceny noclegów i transportu. 

Korytarz Wachański: trasa

Spoglądając na poniższą mapę, widać, że najważniejsze miejsca i atrakcje są zlokalizowane w zaledwie kilku wioskach. I pewnie, można je „obskoczyć” w półtora dnia mając do dyspozycji własny samochód. Jednak z całego serca polecam zobaczenie Korytarza Wachańskiego. Naprawdę warto zanurzyć się w kulturze tego miejsca. Poświęcić trochę czasu na leniwe spacery po wioskach, porozmawiać z mieszkańcami i zobaczyć jak żyją, a także chłonąć otaczające ze wszystkich stron piękno przyrody. 

Korytarz Wachański jest wariantem, który wybierają prawie wszyscy robiący Pamir Highway. Można do niego wjechać z dwóch stron: od Duszanbe i Chorog, a także od granicy z Kirgistanem i Murgabu. Odpowiednio zaczyna się wtedy w Iszkaszim albo Langar.

My jechaliśmy do Pamiru z Duszanbe, więc naturalnie zaczęliśmy od Chorog i Iszkaszim. Postanowiliśmy zostawić część bagażu w naszym hotelu w Chorog i dojechać dzieloną taksówką do Langar, a stamtąd powoli wracać z powrotem do Chorog, częściowo pieszo, częściowo (płatnym) autostopem. Potem z Chorog wjechaliśmy z powrotem na właściwy odcinek Pamir Highway.

Dlaczego tak, a nie idąc śladami zorganizowanych wycieczek, które jadą z Chorog do Iszkaszim (nocleg) w kierunku Langar (nocleg) i wyskakują na Pamir Highway na wysokości Bulunkul?

Bo na blisko 100-kilometrowym odcinku z Langar na właściwą M-41 (czyli Trakt Pamirski) bardzo trudno o transport. Ba, w zasadzie trudno tam o cokolwiek. To wysokogórska pustynia, a jedynym przejawem życia jest baza wojskowa. Oczywiście można mieć szczęście i złapać samochód z turystami, który cię podwiezie, ale nie warto na to liczyć.Czasami (ale bardzo rzadko) jadą tędy również ciężarówki. Nie chcieliśmy jednak kusić (nie)szczęścia ani narażać się na kosztowny przejazd prywatną taksówką. Poza tym, zależało nam na przejechaniu całego odcinka M-41 z Chorog. 

Dlatego też w tym przewodniku zaczynamy niejako od końca (patrząc na mapę z Chorog), czyli od Langar. 

LANGAR

Langar jest ważnym punktem na trasie wszystkich, którzy odwiedzają Wakhan dlatego nie ma tutaj problemu z noclegiem. I choć na pierwszy rzut oka odnosi się wrażenie, że jest to miejsce turystyczne, wystarczy po prostu zgubić się wśród pamirskich domów, wejść na okoliczne wzgórza (odwiedzić petroglify, cmentarz albo nawet pójść dalej w kierunku bazy pod Pikiem Engelsa), żeby zobaczyć piękny i zupełnie nieturystyczny Langar.

W Langar spędziliśmy dwie noce. Przyjechaliśmy późno wieczorem z Chorog i tego dnia nie zobaczyliśmy zupełnie nic, dlatego kolejnego dnia leniwie spacerowaliśmy po Langar i okolicach, a także rozmawialiśmy z właścicielem maleńkiego homestay. 

Gdzie spać w Langar?

Z całego serca polecamy homestay u Pashambe. Nie jest zaznaczony na żadnej mapie, bo ze względu na brak bani i prysznica, Pashambe nie może zgłosić swojego biznesu, ale z powodzeniem od pięciu lat wynajmuje dwa pokoje turystom. Jego żona pysznie gotuje, a prysznic można wziąć w toalecie. Rodzina chętnie podgrzewa wodę. dopiero rozkręca biznes. Kiedy byliśmy u niego, zabierał się za budowę bani. 

Zapłaciliśmy 70 somoni za osobę za noc. Początkowo cena wynosiła 60 somoni (w cenie nocleg i kolacja), ale ponieważ rodzina bardzo o nas dbała i dodatkowo zaserwowała śniadanie, zdecydowaliśmy, że uczciwie będzie zostawić odrobinę więcej. 

Żeby znaleźć dom Pashambe wystarczy zapytać miejscowych, albo znaleźć drogowskaz na Nuriddin Homestay. Dom Pashambe znajduje się w równoległej uliczce.

Więcej informacji o Langar znajdziesz w poście: Korytarz Wachański (1). Jeepem z Chorog do Langar

ZONG

Kiedy tylko doszliśmy do Zong z Langar, a jest to rzut beretem wiedzieliśmy, że chcemy zostać tu na noc. Niesamowicie malownicza i fotogeniczna wioska, która aż zaprasza do spacerów. Tutaj też doświadczyliśmy niesamowitej wachańskiej gościnności i spędziliśmy niezapomniany dzień w domu Raima. Jeśli znudzi ci się spacerowanie po wsi, możesz wdrapać się wysoko na wzgórze rozciągające się nad Zong i odwiedzić twierdzę Abrashim Qala. Inna opcja to kąpiel w jednych z wielu bani. Zong znajduje się na gorących źródłach termalnych, dookoła których zbudowano banie, z których korzystają mieszkańcy. 

Korytarz Wachański

Zbliżając się do Zong…

Gdzie spać w Zong?

W naszej ukochanej aplikacji maps.me zaznaczony był tylko jeden homestay, ale stety/niestety był akurat zamknięty. Początkowo mieliśmy spać u sąsiadów (80 somoni za osobę z kolacją), ale ostatecznie wylądowaliśmy u Raima, mieszkańca Zong, który zaprosił nas na herbatę, a potem otworzył przed nami swój dom. 

VRANG

Nie zatrzymaliśmy się we Vrang, bo autostop, którego złapaliśmy prawie 20 km za Zong jechał prosto do Yamchun, więc nie chcieliśmy robić kłopotu. Vrang to największe (poza Iszkaszim) miasteczko w tadżyckim Korytarzu Wachańskim. Jest tu punkt apteczny, kilka sklepów, guesthousów i buddyjska stupa z IV wieku, która (a jakże!) znajduje się wysoko na wzgórza. Oczywiście, jak twierdzą inni (i wierzymy im w 100%), rozciąga się stamtąd piękny widok.

Jeśli z jakiegoś powodu pilnie szukasz transportu, Vrang jest dobrym miejscem, żeby znaleźć taksówkę. 

Gdzie spać w Vrang? 

Z tego co mogliśmy zobaczyć nie powinno być problemów ze znalezieniem guesthousu. Niestety nie możemy polecić niczego konkretnego.

YAMCHUN i TUGGOZ

Yamchun służy tylko za punkt orientacyjny. Nad tą wioską znajdują dwie największe atrakcje w tadżyckim Wachanie. Pierwszy to Twierdza Yamchun, do której idzie się z Tuggoz, maleńkiej wioski położonej nad główną szosą. Spacer jest przyjemny, a widoki (jak zwykle) zwalają z nóg. Z twierdzy można pójść jeszcze wyżej do słynnych gorących źródeł Bibi Fatima. Popularne nie tylko wśród turystów, przyciągają przede wszystkim kobiety. Podobno kąpiel w wodach Bibi Fatima wzmaga płodność. 

Inne atrakcje, na które możesz trafić to ciekawe rozmowy z mieszkańcami czy pieczenie tradycyjnego chleba.

Gdzie spać w Tuggoz?

Spaliśmy u Akima. Mamy trochę mieszane uczucia. Z jednej strony to bardzo urokliwy homestay ze wszystkimi udogodnieniami, ale jednocześnie jest to miejsce bardzo popularne wśród turystów, a co za tym idzie, cena wyjściowa, jaką oferuje Akim wydaje się bardzo wysoka. Tak czy inaczej, jest to miejsce godne polecenia, ale proponuję negocjowanie ceny wyjściowej. 

Wynegocjowaliśmy cenę 60 somoni za osobę z kolacją. 

NAMADGUT

Jadąc (albo idąc) od Tuggoz w kierunku Iszkaszim jakiś kilometr przed wioską Namadgut znajduje się twierdza Kaakha (Kahkaha) i maleńkie muzeum (po drugiej stronie drogi). Warto zrobić tutaj postój dla widoków na Afganistan. Rzeka Pandż przepływa tuż pod twierdzą, a dolina jest szersza po afgańskiej stronie, co pozwala do woli na podglądanie życia Afgańczyków. 

Korytarz Wachański

Widoki z twierdzy

Gdzie spać w Namadgut?

Polecamy Intizor Homestay. Sympatyczna i bardzo przedsiębiorcza rodzina, zachodnia toaleta, a nawet prysznic. Za nocleg ze śniadaniem i kolacją zapłaciliśmy 70 somoni od osoby. Gdyby Intizor był pełen, wystarczy przejść kolejny kilometr do wsi. Tam na pewno ktoś zaoferuje nocleg i będzie to wyjątkowe doświadczenie. Mieszkańcy Namadgut są bardzo życzliwi!

ISZKASZIM

Punkt tranzytowy i miasteczko graniczne, centrum administracyjne dla mieszkańców tadżyckiej części Wachanu. To, co może zatrzymać cię w Iszkaszim to cotygodniowy afgański targ organizowany na małej wyspie między tadżycką a afgańską stroną Iszkaszim. Niestety od dłuższego czasu bazar jest zamknięty. Jak zwykle, najbardziej aktualne informacje można znaleźć na caravanistan.com. 

Gdzie spać w Iszkaszim?

Szczerze mówiąc, szkoda czasu na Iszkaszim, chyba że akurat trafisz tu późno wieczorem. Wtedy możesz zatrzymać się w znanym wśród wszystkich kierowców i turystów Hanis Guest House. Kiedy zapytaliśmy o cenę, usłyszeliśmy 15 USD od osoby za nocleg ze śniadaniem i kolację. Drogo, a miejsce nie urywa czterech liter. 

Korytarz Wachański: transport. Jak poruszać się między miejscowościami?

Oczywiście najwygodniej i najszybciej wynajętym samochodem – opcja najpopularniejsza w Pamirze to auto z kierowcą. Napiszę więcej na ten temat w przewodniku po Pamir Highway. Tutaj chciałabym się skupić na Korytarzu Wachańskim na własną rękę, czyli korzystając z własnych nóg i lokalnego transportu. 

W Wachanie nie istnieje zorganizowany transport lokalny. Nie ma autobusów ani nawet marszrutek. Między głównymi miejscowościami (Iszkaszim, Vrang, Langar) kursują dzielone taksówki – są to najczęściej jeepy, w których może jechać od 7 do 12 osón (paradoksalnie nie ma różnicy w wielkości samochodu, tylko umiejętności upchnięcia jak najwięcej liczby pasażerów – nie ma się co zżymać, każdy chce dojechać). Poza tym za taksówki robią prywatne samochody i każdy oczekuje zapłaty, bo w Wachanie płaci się za transport. Jeśli więc skrajnie ubodzy mieszkańcy płacą, my również. Jeśli na widok białej twarzy cena szybuje do góry, targuj się i nie odpuszczaj. Nie wolno się dać naciągnąć!

Samochody czasami się psują…

Jak dostać się z Chorog do Langar?

Średnio co drugi dzień z parkingu po drugiej stronie mostu idąc z bazaru w Chorog odjeżdżają jeepy do Langar. Wyjeżdżają one skoro świt z Langar (4 – 5 rano) i do Chorog przyjeżdżają około południa. Pasażerowie robią zakupy, a następnie wracają. Trzeba zarezerwować miejsce kiedy jeep przyjedzie do Chorog i wynegocjować cenę. Najbardziej prawdopodobne, że kierowca zażyczy sobie 100 somoni. Normalna cena to 80 – 90 somoni. Za 500 – 600 somoni można znaleźć prywatną taksówkę na tym samego parkingu. Jeśli masz pecha i akurat nie ma jeepa do Langar, możesz dojechać do Iszkaszim i tam łapać transport do Langar. Opcja dłuższa i odrobinę droższa. Trasa z Chorog do Langar zajmuje 6 – 8 godzin w zależności od liczby przystanków po drodze. Podsumowując:

  • jeep Chorog – Langar od 70 do 100 somoni (zapłaciliśmy 90 somoni/os.)
  • jeep Chorog – Iszkaszim ok. 50 somoni
  • jeep Iszkaszim – Langar ok. 50 somoni

Pozostałe odcinki i ceny:

Langar – Vrang ok. 30 somoni

Nizghar – Tuggoz ok. 10 somoni

Yamchun/Tuggoz – Vrang ok. 5 somoni

Yamchun/Tuggoz – Namadgut 20 – 30 somoni

Iszkaszim – Namadgut ok. 5 somoni

Wracając z Iszkaszim do Chorog dobrze jest być w Iszkaszim najpóźniej ok. 9. My dojechaliśmy po 10, bo zdaniem naszych gospodarzy z Namadgut nie powinno być żadnego problemu z transportem do Chorog. Cóż. Kiedy dojechaliśmy okazało się, że wszystkie jeepy odjechały, a mijające nas samochodu nie jechały tak daleko. Czekaliśmy ponad dwie godziny aż w końcu udało nam się wcisną do zapakowanego jeepa. Zapłaciliśmy 40 somoni/osoba.

Korytarz Wachański: autostop

Generalnie powyższe ceny dotyczą jeepów, czyli „oficjalnego” transportu w Wachanie. Jadąc autostopem (jeepem zresztą również) warto ustalić cenę zanim wsiądziecie do samochodu. Jadąc prywatnym samochodem na ogół płaci się mniej niż jeepem. Np. z Iszkaszim do Chorog przejazd jeepem to ok. 50 somoni. Autostopem można próbować za 30 somoni. Może się zdarzyć też, że kierowca nie będzie chciał podać ceny. W takiej sytuacji dawaliśmy tyle, ile wydawało nam się stosowne, biorąc za punkt wyjścia powyższe ceny. 

Autostop funkcjonuje i korzystają z niego wszyscy. De facto to normalny środek transportu, dlatego przyjęte jest, że nawet za autostop się płaci. Nie ma się co zżymać i denerwować. Skoro płacą miejscowi, płacimy i my.

Powodzenia w Korytarzu Wachańskim!

 Bądźmy w kontakcie!

  • Obserwuj nas na Facebooku: Kasia & Víctor przez świat
  • Zajrzyj na naszego Instagrama. Na stories możesz zobaczyć gdzie jesteśmy i co porabiamy.
  • Zapisz się do naszego newslettera. Raz w miesiącu otrzymasz od nas maila z radami i aktualnościami blogowymi.

Jeśli lubisz to, co robimy i spodobał ci się ten post, puść go dalej w świat – naciśnij kolorowy przycisk poniżej i udostępnij (będziemy ogromnie wdzięczni). Wesprzyj nas komentarzem, lajkiem. To wiele dla nas znaczy. Dziękujemy!

The following two tabs change content below.

Kasia

Z zamiłowania kucharka (chyba jeszcze bardziej chlebowa „piekarka”) i miłośniczka wszelkiej maści kotów i psów. Z zawodu iberystka i socjolog. Do niedawna pracownik korporacji z akademickim zacięciem. Graficzne i plastyczne antytalencie, które całkiem łatwo przyswaja języki obce i nawiązuje kontakty z innymi osobnikami. Otwarta, gadatliwa, a czasem nadaktywna. Szybko wpada w zły humor, kiedy jest głodna 😉
This Post Has 4 Comments
  1. To u nas dokładnie ta sama kolejność: Kazachstan, Uzbekistan, Kirgistan i…w Kirgistanie mieliśmy wynajęty samochód (rosyjską Ładę, bo tylko na taki było nas stać), ale nie zrobilibyśmy tego drugi raz! Sposób w jaki jeżdżą Kirgizi…tego nie da się opisać, ale zagrożenie dla życia było spore. Ale Tadżykistan na pierwszym miejscu u Was, a reszta jak u nas, więc kusicie 😀 nam się mocno marzy Turkmenistan, ale tam trudno jest wjechać.

    1. No właśnie! Za nami też chodzi Turkmenistan, ale mamy mocno mieszane uczucia. Nasi znajomi dopiero co przejechali na tranzytowej wizie, inni wykosztowali się i zapłacili za wizę turystycznę (jechali własnym autem) i że tak powiem, nikomy d…py nie urwało. Raczej wskazywali na niesamowitą stuczność. Ludzie pochowani w domach, nerwowo zamiatające ulicę kobiety, mandaty za zakurzony samochód, etc. Ale wiadomo, zawsze najlepiej sprawdzić co i jak na własnej skórze. A wracając do Kirgistanu, też chcieliśmy wynająć samochód, ale w lipcu nie było zupełnie nic poza toyotą hilux za 250 USD za dzień (!!!!). Wygląda na to, że samochody trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Pomijam fakt, że w maju było cudownie, a lipiec po prostu zwalił nas z nóg ilością turystów i masówką, która pojawiła się tak niespodziewanie i nagle. Cóż, urok popularności ;/ Pozdrawiam ciepło z (brzydkiego) Mersin w Turcji 😉

  2. Piękny wyjazd! My planując podróż po Azji Centralnej zastanawialiśmy się, które kraje wybrać. Tadżykistan jednak odrzuciliśmy z powodu wizy, a także bezpieczeństwa – wiem, że na miejscu jest dość bezpiecznie, choć MSZ podaje, żeby przy granicy z Afganistanem zachować szczególną ostrożność. Do tego jeszcze Ci turyści, którzy rok temu zginęli. Wiem, że na tej podstawie nie można przesądzać o całym kraju, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na Kazachstan, Kirgistan i Uzbekistan. Absolutnie nie żałujemy, a jestem pewna, że na Tadżykistan przyjdzie czas. Nie wiem czy macie już za sobą inne kraje Azji Centralnej, ale śmiało mogę polecić te kraje, które odwiedziłam w tym roku.

    1. Cześć i czołem i dzięki za komentarz. W Azji Środkowej spędziliśmy w sumie dobre kilka miesięcy i obskoczyliśmy też Kazachstan, Kirgistan i Uzbekistan, ale w naszym „stanowym” rankingu bez dwóch zdań wygrał Tadżykistan, także gorąco polecam na kolejne wakacje. Na drugim miejscu chyba Kazachstan, ale depcze mu po piętach Uzbekistan. Na końcu Kirgistan, bo jednak zdecydowanie najbardziej turystyczny. Chociaż myślę sobie cały czas, że gdybyśmy mieli własny środek transportu, pewnie wtedy Kirgistan biłby się o „jedynkę” z Tadżykistanem 😉
      P.S.
      Wizę do Tadżykistanu wyrabia się w tej chwili bardzo sprawnie przez Internet.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back To Top