skip to Main Content
Gaziantep, Kulinarna Stolica Turcji

Gaziantep, kulinarna stolica Turcji

Dotarliśmy. Gaziantep jest jak powiew świeżego powietrza. Po konserwatywnej i w jakiś sposób hermetycznej Sanliurfie, tutaj czuję wolność, a zewsząd dochodzą smakowite zapachy. Jesteśmy w kulinarnej stolicy Turcji, liberalnym (w porównaniu do Urfy, nie do Stambułu) mieście z długą historią, urokliwymi zakamarkami i pysznościami czekającymi na każdym rogu. 

Gaziantep to szóste miasto w Turcji pod względem liczby mieszkańców. To również jedno z najstarszych nieprzerwanie zamieszkałych miejsc na świecie – znalezione ślady wskazują, że w Gaziantep życie kwitło już 6000 lat temu, co stawia je w wyjątkowej pozycji i oznacza, że jest starsze od Aten czy Jerozolimy. To oczywiście sprawiło, że przez Gaziantep był domem nie tylko dla Ottomanów, ale Asyryjczyków, Persów, Greków, Rzymian, Arabów a nawet średniowiecznych krzyżowców. Być może dlatego nawet dzisiaj miasto sprawia wrażenie kosmopolitycznego ośrodka styku kultur, pełnego zaułków, które mogą uchodzić za grecką starówką, arabski bazar czy urokliwe uliczki Prowansji. 

Podobnie jak wspomniana Sanliurfa, Gaziantep to dla wielu po prostu Antep. Tak zresztą miasto nazywało się do niedawna. Jednak aby uczcić bohaterską obronę miasta przed Francuzami, którzy rozpoczęli oblężenie po I wojnie światowej, dodano przedrostek „gazi” (tur. weteran wojenny). I choć oficjalnie Antep stał się Gaziantep, to jednak większość Turków puściła zmianę mimo uszu.

Gaziantep

Pistacje, czyli co zjeść w Gaziantep?

Zacznijmy od początku, czyli od jedzenia, a raczej od tego z czego słynie Gaziantep. Otóż choć nie brakuje tu ciekawych muzeów, pięknych meczetów czy starych bazarów, najważniejsze są i były pistacje. W Turcji zresztą pistacje są tak związane z miastem, że nazywa się je Antep fistik, czyli orzechy z Antep. Pistacje są najważniejszym towarem eksportowym i symbolem miasta, znanym w całej Turcji. 

I oczywiście Gaziantep jest stolicą baklawy. Baklawa to słodkie ciasto na bazie warstw cieniutkiego ciasta filo przekładanego orzechami i słodkim syropem na bazie miodu (rzadziej) lub cukru (częściej). Lekkie, chrupiące i ulepkowo słodkie. Pyszne, ale w małych ilościach. O ile w innych tureckich miastach często można dojrzeć w cukierniach baklawę przekładaną orzechami włoski, tutaj w Gaziantep taka baklawa po prostu nie ma prawa bytu. Każdy mieszkaniec miasta conajmniej obruszy się na taką zniewagę. Baklawa = pistacje i koniec kropka.

Gaziantep

Tutejsza baklawa jest inna niż gdziekolwiek indziej w Turcji. Jest ciężka, ocieka syropem i puchnie od ilości pistacji. Prawdziwe salony baklawy należą do najbardziej elitarnych miejsc w Gaziantep i wieczorami pękają w szwach. Ceny również zwalają z nóg, ale warto pozwolić sobie na ciut hedonizmu i spróbować tej delicji. Wystarczy odrobina, bo smak jest intensywny, a doznanie wyjątkowe. Nazwij mnie barbarzyńcą jeśli chcesz, ale baklawy, które spróbowałam w Gaziantep były dla mnie zbyt ciężkie. Moja ulubiona to soguk baklava, czyli baklawa na zimno. Płaty ciasta filo są przekładane orzechami i słodkim sosem na bazie mleka. Oczywiście dla mieszkańców Gaziantep to profanacja baklawy, dla mnie najwspanialsza delicja, którą kilkakrotnie jadłam w Diyarbakir. Choć tak czy inaczej wizytę w salonie baklawy w Gaziantep uważam za obowiązek każdego turysty. Wrażenia smakowe i wizualne gwarantowane. 

Gaziantep

Innym wartym spróbowania daniem jest katmer. To cieniutki jak bibułka placek, niesamowicie wyważony w smaku, którego przygotowanie wymaga nie lada wprawy. Cukiernik rozciąga ciasto na marmurowym blacie do momentu kiedy jest przezroczyste, następnie kroi je na cztery części. Każdą posypuje cukrem, gęstą i słodką śmietaną, pistacjami i kilkoma kroplami roztopionego masła. Delikatnie zawija, a następnie taki pakunek trafia na kilka minut do pieca. Powstaje miękko-chrupiące ciastko o idealnym smaku. Polecam!

Wspomniałam, że Gaziantep jest kulinarna stolicą Turcji. Rzeczywiście. Kuszące zapachy wydobywają się zewsząd i nęcą ślinianki. Jednak większość znanych restauracji, które opisywane są w przewodnikach mocno nas rozczarowały. Ceny zostały wywindowane w górę do granic nieprzyzwoitości, a obsługa pozostawia wiele do życzenia. Najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie restauracji dla lokalesów albo, jeszcze lepiej, zaproszenie do tureckiego domu. Z doświadczenia i z czystym sumieniem polecam Çuluoglu Et Lokantasi, dokąd zaprosił nas Levent, nasz gospodarz w Gaziantep. Trafiliśmy do skrzętnie ukrytej na końcu wąskiej uliczki restauracji, gdzie czekała nas prawdziwa uczta. Ba, wręcz rytuał. Ściśle ustalony porządek narzucił kolejność dań. Najpierw sałaty i chleb, następnie ciepłe przekąski, dokładane po kolei, tak aby wszystko zjeść ciepłe. W zasadzie w tym momencie byłam już pełna, a nie doszliśmy jeszcze do dania głównego, czyli kebabów! Adana kebab, grillowany bakłażan z mielonym mięsem w środku, köfte, grillowana papryka. Dosłownie pękłam w szwach. Kiedy myślałam, że nie dam rady, na stół wjechały owoce. Prawdziwie antepska rozpusta kulinarna!

Z Leventem i Erhanem w typowej restauracji

Co zobaczyć w Gaziantep?

Tureckie bazary nigdy nie rozczarowują, a ten w Gaziantep jest wyjątkowy, szczególnie część rzemieślnicza, czyli Bakircilar Carsisi. Praca wre, słychać jak młotki uderzają w miedziane talerze, a piły tną drewno. Tu i ówdzie szewc przebija się przez farbowaną skórę i tworzy jemeńskie mokasyny, które później dekorują uliczki bazaru zwisając w kolorowych kaskadach. Wyroby rzemieślnicze oszałamiają ilością i błyskiem. Misy, talerze, kawiarki, filiżanki, a nawet skarbonki i wazony. Wszystko ręcznie robione, najczęściej na tyłach sklepu albo przy uliczce obok. Mogłam spacerować bez końca kręcąc się wśród tych artystów i podglądać jak pracują.

Gaziantep

Gaziantep

Gaziantep

Bakircilar Carsisi to też dobre miejsce na zrobienie zakupów, szczególnie pamiątek. Będzie to na pewno oryginalny suwenir, a przy tym zaoszczędzisz sporo lir w porównaniu na przykład ze Stambułem. Jeśli zakupy cię zmęczą, zajrzyj do Tutun Hani, tradycyjnej kawiarni zlokalizowanej w centrum bazaru. Wypij herbatę albo kawę po turecku, a przy okazji dobrze rozejrzyj się dookoła – jesteś w prawdziwym karawanseraju.

Gaziantep

Stąd blisko do górującej nad miastem Cytadeli, pamiętającej czasy Imperium Hetytów czy Imperium Rzymskiego. Kamienna budowla może robić wrażenie. Jej mury mają ponad kilometr długości i posiadają dwanaście wież obronnych. Z góry podziwiać można imponującą panoramę miasta. Bilet wstępu kosztuje zaledwie 2 liry i obejmuje wizytę w ciekawym i nastrojowym Muzeum Obrony i Heroizmu. 

Gaziantep

Gaziantep

Z pewnością warte zobaczenia jest też Muzeum Kulinarne (Gaziantep Emine Göğüş Mutfak Müzesi), jedyne w swoim rodzaju i mające za cel przybliżenie kulinarnej historii regionu. Muzeum mieści się w pięknej rezydencji Göğüş, która sama w sobie jest urokliwym miejscem. Spacerując po poszczególnych pomieszczeniach i oglądając multimedialne materiały, ma się okazję poznać nie tylko historię, ale także tradycje, narzędzia, wyposażenie kuchni na przestrzeni lat, najważniejsze produkty wykorzystywane w kuchni regionu, a także sposoby ich przygotowania. Polecam!

Dla wielu najważniejszym miejsce w Gaziantep jest Muzeum Mozaiki (Zeugma Museum). Nie wypowiem się, bo wolałam spędzić dodatkowe kilka godzin na bazarze. Tak to już ze mną jest…

Na koniec wielkie podziękowania dla naszego gospodarza Leventa i jego przyjaciela Erhana. Teşekkür ederim!


Bądźmy w kontakcie!

  • Obserwuj nas na Facebooku: Kasia & Víctor przez świat
  • Zajrzyj na naszego Instagrama. Na stories możesz zobaczyć gdzie jesteśmy i co porabiamy.
  • Zapisz się do naszego newslettera. Raz w miesiącu otrzymasz od nas maila z radami i aktualnościami blogowymi.

Jeśli lubisz to, co robimy i spodobał ci się ten post, puść go dalej w świat – naciśnij kolorowy przycisk poniżej i udostępnij (będziemy ogromnie wdzięczni). Wesprzyj nas komentarzem, lajkiem. To wiele dla nas znaczy. Dziękujemy!


Zainspiruj się //// Inspírate
The following two tabs change content below.

Kasia

Z zamiłowania kucharka (chyba jeszcze bardziej chlebowa „piekarka”) i miłośniczka wszelkiej maści kotów i psów. Z zawodu iberystka i socjolog. Do niedawna pracownik korporacji z akademickim zacięciem. Graficzne i plastyczne antytalencie, które całkiem łatwo przyswaja języki obce i nawiązuje kontakty z innymi osobnikami. Otwarta, gadatliwa, a czasem nadaktywna. Szybko wpada w zły humor, kiedy jest głodna 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Translate »
Back To Top