skip to Main Content
Trakt Pamirski (Pamir Highway). Z Duszanbe Do Osz Na Własną Rękę. Praktyczny Przewodnik

Trakt Pamirski (Pamir Highway). Z Duszanbe do Osz na własną rękę. Praktyczny przewodnik

print
Trakt Pamirski (Pamir Highway) wyglądał jak zwykła dziurawa droga kiedy jechaliśmy rozklekotanym jeepem do Chorog. Gdyby nie otaczające mnie góry i sympatyczne twarze Pamirczyków dzielących z nami ten samochód pewnie rosłaby we mnie irytacja. Ale nie tutaj. Nie w Pamirze, miejscu, które stało się moim marzeniem odkąd po raz pierwszy zobaczyłam filmik na youtube gdzie dwójka rowerzystów sapiąc i dysząc pokonywała kolejne kilometry tej legendarnej drogi… 

Trakt Pamirski (Pamir Highway)

Trakt Pamirski (Pamir Highway). Praktyczny przewodnik

Jedna z najwyżej położonych dróg na świecie (zaraz obok pobliskiej Karakorum Highway i drogi z Leh do doliny Nubra przez przełęcz Khardung La) jest marzeniem wielu i trudno się dziwić. Przecina wysokogórskie pustkowie znajdującego się w Tadżykistanie łańcucha górskiego Pamir. Jest to kwintesencja samochodowej/rowerowej/motocyklowej/autostopowej przygody i jeden z najpiękniejszych road tripów na świecie. 

Od początku tej podróży wiedziałam, że MUSZĘ „zrobić” Pamir Highway. Początkowo miał być rower, skończyło się na autostopie skoro rowery zostały częściowo w Turcji, częściowo w Polsce (klik tutaj). Czy było warto? Ba! Trakt Pamirski (Pamir Highway) spełnił wszystkie nasze oczekiwania: zachwycił i rozkochał. Przez dwa tygodnie przemierzyliśmy na własną rękę legendarną i pełną kontrastów M-41 na odcinku Duszanbe – Osz. Zaczęliśmy w upalnej stolicy Tadżykistanu, wjechaliśmy na blisko 5000 m, prawie dotknęliśmy Afganistan, spędziliśmy blisko tydzień w Korytarzu Wachańskim, żeby zakończyć tą przygodę w kirgiskiej części Kotliny Fergańskiej. 

Trakt Pamirski (Pamir Highway)

Co musisz wiedzieć zanim ruszysz na Pamir Highway?

Kiedy jechać?

M-41 jest otwarta przez cały rok, ale zimą potrafi być tutaj naprawdę zimno. Kiedy dotarliśmy do Aliczur, maleńkiego miasteczka pośrodku niczego, z przerażeniem słuchaliśmy jak miejscowi opowiadali nam o ubiegłorocznych mrozach, które sięgnęły -54 stopni (!!!). To już nie przelewki, ale prawdziwie skrajne warunki. Dlatego najlepiej postawić na bezpieczną późną wiosnę, lato i wczesną jesień. Umówmy się, że optymalny okres to maj – późny wrzesień. 

Co zabrać? 

Koniecznie ciepłe ubrania! Trakt Pamirski (Pamir Highway) w dużej części znajduje się w wysokich gór. Wysokość, na jaką przyjdzie ci wjechać to blisko 5000 m. Wieje tu często zimny i silny wiatr. Przyda się zatem porządna wiatrówka albo soft shell, a na wieczory – polar albo ciepła bluza. Potrafi też być gorąco, szczególnie w ciągu dnia kiedy słońce pali niemiłosiernie. Konieczne jest nakrycie głowy, okulary przeciwsłoneczne i dobry krem z wysokim filtrem.

Warto zabrać tabletki do oczyszczania wody, a najlepiej butelkę z filtrem. Najlepiej pomyśleć jeszcze w Duszanbe albo Osz o przejrzeniu apteczki i uzupełnieniu ewentualnych braków. Punkty apteczne znajdują się tylko w większych miasteczkach (Chorog, Murgab i Vrang w Korytarzu Wachańskim. Warto mieć tabletki na problemy z żołądkiem (w moim przypadku doskonale sprawdza się nifuroksazyd, ale i zwykła coca-cola) jak i zapas środków przeciwbólowych. Zauważycie rozmawiając z ludźmi, że w ich domach permanentnie czegoś brakuje. Często są podstawowe lekarstwa typu ibuprom czy paracetamol. Na pewno dobrym pomysłem są również naturalne krople do oczu typu sztuczne łzy. Wysokie zapylenie, silny wiatr i słońce powoduje, że wielu mieszkańców cierpli na problemy z oczami.

Koniecznie przygotuj też zapas gotówki. W Chorog jest bankomat, ale niestety czasami brakuje w nim gotówki. Najlepiej wybrać/wymienić pieniądze w Osz lub Duszanbe. W obydwu miastach funkcjonują bankomaty wypłacające zarówno walutę lokalną jak i dolary amerykańskie. W wielu miejscach mieszkańcy podają ceny za nocleg i wyżywienie w dolarach. My zawsze płaciliśmy w lokalnej walucie, ale jeśli myślisz o płatności w dolarach, nie rzucaj studolarowego banknotu. Jedyne co osiągniesz to przerażenie na twarzy lokalesa. 

Wysokość

5000 metrów robi wrażenie, a z wysokością nie ma żartów. Do Pamir Highway trzeba podejść na luzie i z zapasem czasu. Wysokość nie lubi pośpiechu. Jeśli miewasz problemy na dużej wysokości, zacznij z Duszanbe. W tym kierunku wysokości nabiera się dużo wolniej i bardziej stopniowo niż kiedy zaczniesz w kirgiskim Osz. Koniecznie dużo pij (najlepiej wody) i obserwuj swoje ciało. Nie lekceważ objawów, ale i nie panikuj! 

Ile czasu potrzeba, żeby zrobić Trakt Pamirski (Pamir Highway)? 

Wszystko zależy co chcesz zobaczyć i jakim środkiem transportu dysponujesz. Standardowe wycieczki (wynajęty samochód z kierowcą) trwają na ogół od 5 do 7 dni. Oczywiście można je wydłużyć, a nawet skrócić (czego ZDECYDOWANIE nie polecam). Pokonując Pamir Highway na rowerze spędzisz tam znacznie więcej czasu. To 1250 km i ogromne przewyższenia. Poruszając się autostopem lub własnym samochodem/motocyklem masz dużo większą swobodę, ale musisz przygotować się też na przygody. My, jadąc na luzie, pokonaliśmy Trakt Pamirski w nieco poand dwa tygodnie i zostało nam jeszcze mnóstwo do zobaczenia!

Którędy jechać? Gdzie zacząć? Gdzie skończyć?

Myślę, że 80% turystów robiących Pamir Highway zaczyna w kirgiskim Osz, a kończy w tadżyckim Duszanbe. Nie stanowi jednak problemu zrobienie tej trasy od drugiej strony, czyli tak jak my – zaczynając w Duszanbe i kończąc w Osz. 

Trakt Pamirski (Pamir Highway)

Wiza i pozwolenie GBAO

Wizę do Tadżykistanu można wyrobić online (kosztuje 50 USD, a aplikuje się tutaj, klik). Podczas wyrabiania wizy można również dodatkowo zapłacić za pozwolenie GBAO (20 USD). To specjalne pozwolenie do Górnobachszańskiego Regionu Autonimicznego, gdzie znajduje się zarówno Pamir jak i Wachan. Jeśli wasza podróż zaczyna się w Duszanbe możecie oszczędzić 20 USD za pozwolenie GBAO. W biurze OVIR Duszanbe pozwolenie wyrabia się od ręki. Kosztuje 20 somoni. Więcej informacji na stronie caravanistan.com

Wizę do Kirgistanu (60 dni) otrzymuje się gratis po przyjeździe do kraju.  

Prąd i internet

Sytuacja wygląda znacznie lepiej niż kilka lat temu. Jedyne miejsce, gdzie nie mieliśmy prądu to Aliczur, ale i tam mieszkańcy radzili sobie z pomocą generatorów i baterii słonecznych. Prawie wszystkie domy w Wachanie, a nawet Murgab są podłączone do prądu. Nie ma problemu z ładowaniem baterii do aparatu czy telefonu. Problemem jest za to Internet. Zapomnij o wi-fi, najlepiej w ogóle na te kilka dni pożegnaj się z Internetem. Nawet zakup lokalnej karty SIM z pakietem danych nie gwarantuje zasięgu. Jesteśmy w końcu w niezwykle izolowanej i górzystej strefie przygranicznej.  

Toaleta i higiena

Przygotuj się, że zachodnią toaletę zobaczysz w Murgab (jeśli trafisz na dobry guesthouse) i Chorog (podobnie). W pozostałych miejscach toaleta to typowa sławojka. Plus – prawie zawsze jest papier toaletowy. 

Prysznic to również rzadki luksus, za to wiadro wody, czasami nawet ciepłej, będzie dostępne prawie zawsze. Także dramatu nie ma, choć warto mieć zapas wilgotnych chusteczek 😉

Jedzenie

Przygotuj się na monotonię jeśli chcesz stołować się po drodze. W jadłodajniach najczęściej serwowany jest plow i lagman. W domach przekształconych w guesthousy i homestaye króluje proste i wysokokaloryczne jedzenie typu kasza z ziemniakami czy ziemniaki z makaronem. Mięso jest sporadycznym dodatkiem, podobnie jak świeże warzywa. Oczywiście mam na myśli przede wszystkim wsie Korytarza Wachańskiego i wysoko położony odcinek Pamir Highway (Aliczur, Bulunkul, Murgab). Zapasy można uzupełnić w Chorog i Murgab. 

Bezpieczeństwo

Trakt Pamirski (Pamir Highway), nawet w wariancie z Korytarzem Wachańskim biegnącym wzdłuż granicy z Afganistanem jest bardzo bezpieczny. Ludzie są tutaj niezwykle życzliwi i pomocni. Nigdy nie spotkaliśmy się z przejawami agresji, nie czuliśmy się też zagrożeni. Wręcz przeciwnie. 

Nasza trasa

Kiedy zaczęłam planować trasę po Pamir Highway, spojrzałam na tą mapę z Caravnistan i zwariowałam: 

Źródło: caravanistan

Tyle opcji! Którędy jechać? Nie miałam pojęcia co wybrać i jak stworzyć sensowną trasę, która poprowadzi nas przez Tadżykistan do Kirgistanu (albo odwrotnie). Na miejscu wszystko okazało się proste. Oto nasza trasa:

Niebieska linia to podstawowa trasa, którą zrobiliśmy. Żółte punkty to Korytarz Wachański opisany szczegółowo tutaj (klik). Zielone punkty to miejsca, których nie zobaczyliśmy, ale warto je odwiedzić mając czas i własny środek transportu.

Trakt Pamirski (Pamir Highway). Co zobaczyć? Gdzie spać?

1250 kilometrów, które dzielą Duszanbe od Osz to najpiękniejszy odcinek drogi M-41. To dziesiątki przepięknych miejsc, malowniczych wiosek i majestatycznych szczytów. 

Duszanbe

(520 km do Chorog)

Stolica Tadżykistanu. Miasto czyste, przyjemne i zielone. Można spędzić tu przyjemnie dzień czy dwa. Wyrobić pozwolenie GBAO, przejść się po centrum, zobaczyć gigantyczną flagę Tadżykistanu i megalomanię prezydenta, czyli jego pałac. 

Gdzie spać?

Polecamy najtańszą miejscówkę w mieście. Hostal Latifah znajduje się spory kawałek od centrum, ale transport publiczny w Duszanbe jest tani, więc dotarcie do centrum nie stanowi żadnego problemu. Czyste pokoje z klimatyzacją i wspólną łazienką, do tego spore zacienione patio. Bez śniadania: 100 somoni za pokój

Duszanbe – Chorog

520 km i cały dzień w drodze. Dzielone taksówki odjeżdżają z małego dworca zlokalizowanego na tyłach hotelu Sheraton. Warto być wcześniej (między 7 a 8), bo wtedy rusza najwięcej samochodów. O 9 może nie być już nikogo. Przepiękna trasa, której połowa ciągnie się wzdłuż rzeki Pandż i granicy z Afganistanem. 

Więcej o trasie z Duszanbe do Chorog tutaj (klik).

Chorog

(520 km do Duszanbe, 200 km do Aliczur)

Doskonałe miejsce, żeby spędzić dwa dni i wtopić się w pamirską rzeczywistość.

Więcej o Chorog przeczytasz tutaj (klik).

Co robić?

  • Wizyta w ogrodzie botanicznym

Świetny pomysł na spędzenie kilku godzin w pięknej okolicy. Warto zabrać coś do jedzenie i zrobić piknik. 

  • Sobotni bazar afgański

Chorog znajduje się na granicy z Afganistanem. Co sobotę organizowany jest tadżycko-afgański bazar. Nam niestety nie było dane być w Chorog w sobotę, ale jeśli masz szczęście, koniecznie zajrzyj.

  • Khorog City Park

Czyli innymi słowy park miejski w centrum miasta. Ulubione miejsce Pamirczyków, żeby spędzić chwilę nad rzeką. Można podejrzeć mieszkańców, pobawić się z dziećmi, a nawet wykąpać w rześkiej rzece.

Gdzie spać?

Spaliśmy w hotelu Do Nazarbayg. Po ostrych negocjacjach zapłaciliśmy 140 somoni za pokój dwuosobowy z łazienką i wi-fi. 

Korytarz Wachański

Korytarz Wachański nie jest tak naprawdę częścią Traktu Pamirskiego, ale ponieważ jest tak blisko i jest to miejsce wyjątkowo piękne i ciekawe, wszyscy włączają Wachan w trasę po Trakcie Pamirskim.

Spędziliśmy sześć dni w Korytarzu Wachański i jeśli interesują cię szczegóły, zajrzyj do praktycznego przewodnika, w którym spisałam naszą trasę, ciekawe miejsca i noclegi (klik tutaj).

Pojechaliśmy z Chorog do Langar, ostatniej wsi w Korytarzu Wachańskim przed odbiciem do M-41 i stamtąd wracaliśmy pieszo i autostopem przez pozostałe wsie w kierunku Iszkaszim i Chorog. 

Chorog – Aliczur

(200 km)

Niewiele osób pokonuje ten odcinek Pamir Highway, a szkoda, bo widoki są wyjątkowo piękne. Większość podróżnych wjeżdża z Chorog do Korytarza Wachańskiego i stamtąd wyskakuje na M-41 przed Aliczur. 

Po drodze można wykąpać się w gorących źródłach w Jelondy i zrobić niezliczoną ilość przystanków na zdjęcia. 

Pokonanie tego odcinka autostopem zajęło nam cały dzień.

Więcej nt. trasy z Chorog do Aliczur przeczytasz tutaj (klik).

Aliczur

(200 km do Chorog, 100 km do Murgab)

Maleńkie miasteczko pośrodku niczego, a w zasadzie rozległej doliny. Położone na prawie 4000 m jest miejscem wyjątkowo zimnym i wietrznym. Spędziliśmy tu cały dzień i choć nie jest to może najciekawsze miasteczko pod słońcem, stanowi rewelacyjną miejscówkę dla każdego fotografa. Podobno w Aliczur można robić różne ciekawe rzeczy. Niestety nam się nie udało namierzyć nikogo, kto chciałby nam pomóc w organizacji. Niemniej jednak może wam się uda. Co można robić w Aliczur:

  • Spacer

Pierwsza podstawowa rzecz. Dolina aż krzyczy, żeby się po niej przejść. Stada jaków, sympatyczni pasterze, rzeczki i przejmująca pustka. 

  • Trekking do Bulunkul

Jeśli spojrzysz na maps.me, zobaczysz, że z Aliczur biegnie ścieżka do Bulunkul i otaczających go jezior. To szlak na dwa – trzy dni. Poważnie się zastanawialiśmy nad tym trekkingiem, ale niestety nie mieliśmy ze sobą ciepłych śpiworów, a temperatury w Aliczur i Bulunkul potrafią spaść poniżej zera nawet w lipcu. 

  • Safari (owce marco polo) 

Podobno można wybrać się z przewodnikiem na safari w poszukiwaniu owiec marco polo. 5-godzinne safari nie powinno kosztować więcej niż 20 USD od osoby, ale nie ma gwarancji zobaczenia zwierząt. Są podobno bardzo nieśmiałe…

  • Trekking na jaku

Rzeczywiście nie brakuje jaków w Aliczur. Podobno można wybrać się na wędrówkę na grzbiecie jaka. Niestety nie znam ceny. 

Więcej nt. trasy z Chorog do Aliczur przeczytasz tutaj (klik).

Gdzie spać?

Spaliśmy w Umar Guest House, ale nie polecamy (100 somoni za prostą dwójkę z toaletą na zewnątrz, nie uświadczyliśmy prysznica). Zupełnie bezosobowe podejście właścicieli zniechęciło nas do tego miejsca. Inni turyści polecali nam Homestay Shokhrona. 

Murgab 

(100 km od Aliczur, 130 km od Karakul)

Po Aliczur Murgab wydaje się metropolią. Na kontenerowym bazarze można kupić świeże owoce i warzywa, a prad jest dostępny przez cały dzień. Mnóstwo guesthousów i dwie ciekawe doliny do ekploracji. Murgab to dobre miejsce, żeby spędzić dwa – trzy dni. Jest tu cieplej (i niżej) niż w Karakul czy Aliczur. 

Dwie ciekawe doliny to Pshart i Madiyan połączone przełęczą Gumbezkul (5200 m). To świetny , dwudniowy trekking dla zaaklimatyzowanych piechurów z doświadczeniem. Jeśli nie masz super formy albo przeraża cię wysokość, możesz wybrać się na spacer do jednej z dwóch dolin i wrócić na noc do Murgab.  

Więcej o Murgab przeczytasz tutaj (klik).

Gdzie spać?

Tulfabek Guesthouse. 50 somoni od osoby, w cenie łazienka z gorącą wodą i zachodnia toaleta. Luksus!

Karakul

(130 km od Aliczur i 50 km od przełęczy Kyzyl Art)

Urokliwa wioska leżąca nad turkusowym jeziorem Karakul. Szczerze mówiąc chętnie zostałabym tutaj na noc, żeby mieć więcej czasu na eksplorację okolic. Niestety z Murgab jechaliśmy dzieloną taksówką i kierowca zatrzymał się tylko na chwilę. 

Jeśli nie masz własnego środka transportu, możesz utknąć w Karakul, co może wcale nie jest takie najgorsze…?

Gdzie spać? 

Nie polecę żadnego konkretnego miejsca, ale widziałam, że nie brakuje guesthousów. 

Kyzyl Art Pass (granica tadżycko-kirgiska)

(50 km od Karakul i 45 km od Sary Tash)

Niby nic ciekawego, a jednak miejsce niesamowite i piękne. 4200 m, jedno z najwyżej położonych przejść granicznych na świecie. Ba, tutaj pojęcie „koniec świata” nabiera nowego znaczenia. Bezproblemowe przekroczenie granicy, miła rozmowa z wynudzonymi jak mopsy pogranicznikami. 

Trakt Pamirski (Pamir Highway)

Sary Tash

(45 km od granicy, 180 km od Osz)

Jak dla mnie miasteczko bomba i na pewno kiedyś tu wrócimy. Zielone pastwiska, setki koni i majestatyczna ściana Piku Lenina. Do tego mnóstwo ciekawych rzeczy do robienia w okolicy (trekking w Dolinie Ałajskiej, trekking do jeziora Tulpar i bazy po Pikiem Lenina z pobliskiego Sary Mogul). 

Gdzie spać?

Znowu nie polecę konkretnego miejsca, ale guesthousów  jest mnóstwo. 

Osz

Drugie najważniejsze miasto Kirgistanu. Brama wjazdowa do Uzbekistanu i do Pamir Highway. Tętniące życiem miasto, w którym warto spędzić dzień, może dwa. 

Więcej o Osz przeczytasz tutaj (klik).

Gdzie spać?

Przy mniejszym budżecie polecamy Konok Center Hostel (1000 somów za prosty pokój dwuosobowy), przy nieco większym, dysponujący basenem Sunrise Osh. 

Trakt Pamirski (Pamir Highway) – transport

Braliśmy pod uwagę dwie opcje: autostop i samochód z kierowcą. Obydwie mają plusy i minusy. Autostop jest oczywiście tańszy, ale nie pozwala dotrzeć we wszystkie miejsca. Samochód z kierowcą z kolei pozwala zaplanować trasę tak, jak nam się podoba, ale cena idzie wtedy do góry, Jej obniżenie wiąże się natomiast z poszukiwaniami dodatkowych pasażerów, z którymi jak to z nieznajomymi może być różnie. Autostop daje nam swobodę podróżowania i zatrzymania się dłużej tam, gdzie chcemy. Samochód z kierowcą wiąże się ze ścisłym planem, którego trzeba się trzymać choćby nie wiem co. 

Początkowo po naprawdę długiej i wnikliwej analizie zdecydowaliśmy się na samochód z kierowcą. Ceny, które widziałam w internecie zwalały mnie z nóg (1300 – 1500 USD za 7 dni za przejazd z Osz do Chorog + koszty noclegów i wyżywienia, 1000 USD za krótszą, 5-dniową wycieczkę), dlatego postanowiłam poszperać sama. Najpierw oczywiście starałam się znaleźć kogoś, kto ma już zarezerwowany samochód i szuka innych turystów do podziału kosztów. Tutaj nieodzowne jest forum Caravanistanu, gdzie cały czas ogłaszają się osoby takie jak my (klik). Niestety albo nie pasowały nam daty albo było coś nie tak z trasą albo po prostu cena była zbyt wysoka. Nie było więc innej opcji jak znaleźć samochód z kierowcą na własną rękę, a potem szukać innych turystów. 

Zaczęłam szukać w internecie i porównywać oferty, ale ceny były ciągle wysokie. Nawiązałam kontakt z dwoma agencjami:

Kirgiska agencja oferowała lepszą cenę, a tadżycka ciekawszy program. Ale ciągle było drogo – grubo ponad 1000 USD. W końcu trafiłam na stronę https://indy-guide.com, gdzie znalazłam mnóstwo kierowców z samochodami. Niektóre oferty to zwykli pośrednicy, ale można też trafić bezpośrednio na kierowców i wtedy cena spada. Udało mi się wynegocjować 900 USD za 8-dniowy program. Wielu kierowców wycenia według kilometrów. 1 km kosztuje od 0,8 do 1 USD. Do tego należy doliczyć wyżywienie i noclegi kierowcy (minimum 15 USD/dzień) i oczywiście własne zakwaterowanie.

I kiedy już prawie wszystko było dopięte na ostatni guzik, a nawet znalazłam (oczywiście przez forum na Caravanistan) dwie Angielki, które chciały z nami jechać, ogarnęły mnie wątpliwości. Tony wątpliwości. A co będzie, jeśli gdzieś mi się spodoba i będę chciała zostać chociaż na jeden dzień? A co będzie, jeśli kierowca będzie cisnął, żeby spać tam, gdzie jest na prowizji? A co będzie, jeśli nie dogadamy się z Angielkami? A co będzie…? W tym wszystkim czułam, że samochód z kierowcą i dwiema dziewczynami, które myślą, że za homestay po środku Pamir Highway zapłacą kartą kredytową to zupełnie nie nasz styl… Po inspirującej rozmowie z parą poznanych Hiszpanów wywróciliśmy cały plan do góry nogami i zamiast wynajętym samochodem postanowiliśmy zrobić Pamir Highway autostopem tam, gdzie to możliwie, w pozostałych przypadkach posiłkując się transportem lokalnym. 

Autostop na Pamir Highway

Po pierwsze, jak pisałam we wcześniejszych postach, darmowy autostop to rzadkość w tej części świata. Za transport płacą wszyscy. Płacimy więc i my. Pewnie przyjdzie ci do głowy genialny pomysł… Skoro jest tyle samochodów z turystami, a wiele z nich ma wolne miejsca – nic prostszego, niż łapać stopa właśnie z nimi. Niestety. Ta opcja w zasadzie nie wchodzi w grę i w sumie trzeba zrozumieć turystów. Płacisz grubą kasę, żeby przejechać Pamir Highway po swojemu i wygodnie. Nie chcesz opylonych autostopowiczów z dużymi plecakami. 

Pozostają zatem lokalne samochody i dzielone taksówki. Podzieliliśmy trasę na kilka odcinków: 

Duszanbe – Chorog 

Tutaj od razu postawiliśmy na dzieloną taksówkę. Cena: 300 somoni/osoba

Chorog – Langar – Chorog

Szczegółowo opisałam w poście praktycznym nt. Korytarza Wachańskiego (link powyżej w tekście).

Chorog – Aliczur

Bez większego problemu udało nam się złapać ciężarówkę jadącą do Kaszgaru. 

Aliczur – Murgab 

Płatny autostop (40 somoni/osoba), bo nie było marszrutki, która miała być…

Murgab – Osz 

Dzielona taksówka z przystankiem w Karakul i Sary Tash (do Sary Tash cena jest taka sama, czyli 200 somoni/osoba). 

Najtrudniejszy odcinek na całej trasie to Murgab – Sary Tash. W zasadzie nie ma tutaj transportu innego niż taksówki (najczęściej zapełniane w Murgab albo w Osz) i samochody z turystami. 

Na koniec to, co interesuje wszystkich, czyli ile kosztuje taka impreza?

W przypadku autostopu sprawa jest prosta – zrobienie Pamir Highway jest tanie. Od ciebie zależy gdzie śpisz, co jesz i dokąd jedziesz. Noclegi są tanie, jeśli cen nie ustala za ciebie kierowca ani przewodnik. Płacisz tylko trochę więcej niż miejscowi. Normalnie 50 – 70 somoni od osoby (czyli ok. 30 zł), często ta cena obejmuje śniadanie. Kolacja i obiad to dodatkowe 30 somoni. 

Ceny transportu (czyli dzielonych taksówek i płatnego autostopu) znajdziesz powyżej i w tekście nt. Korytarza Wachańskiego. 

Nie wliczając pobytu w Duszanbe spędziliśmy w drodze 17 dni i wydaliśmy 4600 somoni na nas dwoje, co daje 112 zł dziennie za dwie osoby (28 USD). Niewiele za przygodę życia, prawda?

W przypadku opcji z samochodem i kierowcą cena wzrasta. Coś za coś. Decydując się na wygodę należy wziąć pod uwagę również koszty kierowcy. Nie wspominając, że na pewno kierowca będzie chciał spać tam, gdzie dostaje prowizję. Wszyscy kierowcy i firmy, z którymi się kontaktowałam informowały mnie, że zakwaterowania ze śniadaniem i kolacją będzie nas kosztowało od 15 do 30 dolarów/osoba/dzień plus dodatkowo płatne obiady. Koszt samochodu to 120 – 160 USD za dzień. Łatwo policzyć, że minimalny koszt w przypadku samochodu z kierowcą to od 60 USD za dzień wzwyż. 

Decyzja należy do was. Jedno jest pewne. Niezależnie od tego, co wybierzecie, przeżyjecie przygodę życia 😀 

Mam nadzieję, że zebrane tu informacje okażą się pomocne. Spisałam to wszystko, ponieważ wbrew pozorom Internet i blogi podróżnicze nie pękają w szwach od nadmiaru informacji nt. Pamir Highway. Dzielcie się z innymi naszą wiedzą 🙂

 Bądźmy w kontakcie!

  • Obserwuj nas na Facebooku: Kasia & Víctor przez świat
  • Zajrzyj na naszego Instagrama. Na stories możesz zobaczyć gdzie jesteśmy i co porabiamy.
  • Zapisz się do naszego newslettera. Raz w miesiącu otrzymasz od nas maila z radami i aktualnościami blogowymi.

Jeśli lubisz to, co robimy i spodobał ci się ten post, puść go dalej w świat – naciśnij kolorowy przycisk poniżej i udostępnij (będziemy ogromnie wdzięczni). Wesprzyj nas komentarzem, lajkiem. To wiele dla nas znaczy. Dziękujemy!

The following two tabs change content below.

Kasia

Z zamiłowania kucharka (chyba jeszcze bardziej chlebowa „piekarka”) i miłośniczka wszelkiej maści kotów i psów. Z zawodu iberystka i socjolog. Do niedawna pracownik korporacji z akademickim zacięciem. Graficzne i plastyczne antytalencie, które całkiem łatwo przyswaja języki obce i nawiązuje kontakty z innymi osobnikami. Otwarta, gadatliwa, a czasem nadaktywna. Szybko wpada w zły humor, kiedy jest głodna 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back To Top