skip to Main Content
Jak Przeżyć W Australii I Nie Zbankrutować? O Kosztach, Pieniądzach I Nie Tylko

Jak przeżyć w Australii i nie zbankrutować? O kosztach, pieniądzach i nie tylko

Przylatujesz z Azji do Australii i pierwsze co trzepie cię po twarzy to nie porządek, idealny ruch uliczny i rzędy ślicznych domów z równiutkimi trawnikami, ale… ceny. Dla nas szok był podwójny. Po siedmiu miesiącach spędzonych w tropikalnej Azji południowo-wschodniej, znaleźliśmy się w Darwin. Klimat ten sam, ale w zasadzie na pogodzie skończyły się podobieństwa. Trzeba było się szybko przestawić na inną rzeczywistość. Koniec z targowaniem się. Koniec z przechodzeniem przez ulicę tam, gdzie ci się podoba. Przechodzisz kiedy jest zielone światło… Koniec z wszechobecnym, szybkim i tanim (a najczęściej darmowym) wi-fi. Koniec z transportem publicznym, kiedy dowiadujesz się, że bilet na autobus kosztuje nie równowartość 1 zł, a 10 – 12 zł. Ajć… boli.

jak przeżyć w Australii

Tani posiłek w pubie. Club sandwich z frytkami i małym piwem. Ponad 20 dolarów…

Jak przeżyć w Australii?

Niby wiedzieliśmy, że Australia jest droga, ale po taniej Indonezji i w ogóle Azji południowo-wschodniej cenowy szok okazał się jeszcze większy.

Dlatego też przez pierwsze dni w Darwin uczyliśmy się Australii. Tak, chyba tak należy to określić. Chłonęliśmy wiedzę od mojej przyjaciółki Penny, notując wszystkie cenne rady. Jak skutecznie korzystać z gumtree, gdzie kupować jedzenie, gdzie kupić sprzęt kempingowy, jak i kiedy tankować samochód, na co uważać (pająki, węże, kangury). Postanowiłam zebrać do kupy kilka rad. Nie sprawią one, że Australia stanie się krajem tanim jak barszcz. Nie chcę cię oszukiwać. Jest tutaj drogo, ale przy odrobinie pomyślunku i przygotowania, można sobie poradzić. A warto! Australia jest piękna i wprost stworzona do poznawania we własnym zakresie. Ten tekst jest dla ciebie, niezależnie od tego czy przylatujesz do Australii na urlop / wakacje czy planujesz zostać dłużej.

1 AUD = 2,65 PLN (stan na 04/02/2018 wg. xe.com). Dalej w tekście podaję ceny w AUD.

Gumtree, twój najlepszy przyjaciel

Australijski Gumtree to od dzisiaj twój najlepszy przyjaciel. Zapamiętaj to. Znajdziesz tu wszystko – samochody do kupienia, mieszkania i pokoje do wynajęcia, używane meble, garnki, sprzęt kempingowy, książki – wszystko czego dusza zapragnie. To australijska giełda rzeczy używanych, coś na kształt naszego allegro z tą różnicą, że na gumtree oferuje się również usługi. Szukasz mechanika? Chcesz pomalować dom czy skosić trawnik? Wszystko to znajdziesz na gumtree. Jest tylko jeden szkopuł. Gumtree nałożył sprytny filtr, który uniemożliwia wysyłanie wiadomości do sprzedawców jeśli NIE znajdujesz się na terytorium Australii. Możesz przeglądać ogłoszenia, ale nie skontaktujesz się ze sprzedawcą, chyba że zainstalujesz VPN z serwerem w Australii. W ten sposób wysyłaliśmy jeszcze z Bali zapytania do osób sprzedających samochody i ostatecznie, już w Darwin, kupiliśmy naszą Kangurę.

Samochód

Rzecz podstawowa w Australii. Możesz oczywiście wynająć samochód (od ok. 30 AUD za kompaktowy samochód, zarezerwowany z dużym wyprzedzeniem i poza sezonem, od. ok. 50 AUD za campervana), ale jeśli planujesz zostać w kraju kangurów dłużej, jedyną rozsądną opcją jest zakup. Samochody w Australii są dużo tańsze niż w Europie, podobnie jak paliwo (o tym dalej w tekście). Zakup to trochę rosyjska ruletka – można trafić wspaniale, a można się też nieźle wkopać. Rynek wtórny samochodów jest duży i konkurencyjny, choć bez dwóch zdań łatwiej będzie znaleźć samochód w dużym Perth niż w małym Darwin. Nie chcę powtarzać tego, co napisali inni, więc zainteresowanych kupnem odsyłam do dość starego, choć ciągle aktualnego posta Alicji i Andrzeja (klik tutaj). Dodam, że naszego Opla (czyli australijskiego Holdena) z 2006 roku kupiliśmy w Darwin za 2300 AUD z ponad 6-miesięczną rejestracją. W Perth zapłacilibyśmy pewnie ok. 200 AUD mniej, ale co zrobić…

jak przeżyć w Australii

Nasza kangura na wjeździe do Australii Zachodniej. Nasz dom i środek lokomocji

Transport

Mamy jeden samochód, co w Australii spotyka się z dużym zdziwieniem. Odległości są tutaj duże, nawet w miastach. Komunikacja miejska jest droga – najtańszy bilet na jedną strefę kosztuje 3,10 AUD. Im dalej jedziesz, tym więcej płacisz. Z drugiej strony, niesamowicie łatwo poruszać się rowerem. Od niedawna poza samochodem mamy wreszcie i rower (dzięki niesamowitej hojności znajomej, która nam go po prostu pożyczyła na czas nieokreślony), co bardzo ułatwia nam życie.

Paliwo

Zakładam, że masz samochód – kupiony albo wynajęty. Zaopatrz się w aplikację Fuel map (dostępna zarówna na androida jak i iphone’a), jeśli planujesz road trip. Robiąc zakupy w Coles albo w Woolworths staraj się od razu kupić trochę więcej – tak, żeby wydać 30 AUD. Dlaczego? Ponieważ z rachunkiem 30 AUD wzwyż otrzymujesz zniżkę 4 centy za każdy litr  zatankowanego paliwa. Przy kilku tysiącach przejechanych kilometrów te 4 centy przeliczają się na całkiem sporą sumę. Szukaj stacji benzynowych Coles (Coles Express i Shell) i Woolworths (Caltex z logo Wooloworths. Uwaga! Caltex bez logo Woolworths nie uznaje paragonów ze zniżką!) i po zatankowaniu pokaż kasjerowi rachunek. Jeśli stacjonujesz w Perth, tankuj w poniedziałki – wtedy benzyna jest najtańsza. Przygotuj się na kolejki – wszyscy wtedy tankują, ale różnica w cenie jest naprawdę spora – czasami nawet 30 – 40 centów na litrze. We wtorek cena szybuje w górę jak szalona, żeby potem stopniowo spadać aż do poniedziałku.

Jeśli planujesz zostać w Australii dłużej, rozważ wyrobienie sobie karty członkowskiej RAC. RAC to trochę jak nasz PZMOT, tylko z szerszym wachlarzem usług. Można u nich ubezpieczyć samochód, dom, zorganizować podróż, zrobić przegląd klimatyzacji i samochodu, etc. Jeśli skorzystasz z ich usług, staniesz się członkiem RAC i otrzymasz kartę uprawniającą cię do różnych zniżek. Jedną z nich są stacje benzynowe PUMA. Okazując kartę członkowską płacisz 4 centy mniej za każdy litr zatankowanego paliwa.

jak przeżyć w Australii

Karta sim

W Australii bez Internetu w telefonie ani rusz. Wi-fi nie jest powszechnie dostępne, a jeśli się trafi, rzadko będzie naprawdę szybkie. Oczywiście są wyjątki – publiczne biblioteki na przykład służą pomocą i relatywnie żwawym wi-fi. Rynek telefonii komórkowej należy do trzech operatorów: Telstra, Optus i Vodafone. Największym zasięgiem szczyci się Telstra. Jest to jednak dość drogi operator. Aktualnie najtańszy pakiet prepaid obejmujący 2,5 gb danych i nieograniczoną ilość rozmów i sms’ów kosztuje= 30 AUD. Ważność pakietu wygasa po 30 dniach. Podobne oferty mają pozostali operatorzy (Optus i Vodafone), jednak jeśli jednak wybierasz się w rejony oddalone od dużych ośrodków miejskich (o co w Australii jest niezwykle łatwo), jesteś skazany na Telstrę. Ale i tutaj można sobie poradzić. Aldi, niemiecka sieć dyskontów spożywczych, od niedawna oferuje karty sim działające na sieci Telstry. Ceny sporo niższe, zasięg ten sam. Podobnie Amaysim, działająca na antenach Optus, oferuje jeszcze tańsze pakiety (1gb danych plus darmowe połączenia i sms’y za 10AUD). Zawsze można dokupić dodatkowy pakiet danych albo żonglować kartami sim.

Jedzeniu na mieście powiedz stanowcze nie

Jeśli nie chcesz pójść z torbami, raczej pożegnaj się z jadaniem na mieście. Posiłek w barze czy kawiarni to wydatek minimum 10 – 15 AUD i mówię o kanapce czy małej sałatce. Czasami można trafić na specjalne menu i za 20 – 30 AUD (!!) zjesz wtedy porządne danie główne z piwem. Jak sobie radzić? Zabierając jedzenie z domu albo polując na oferty w galeriach handlowych. W tzw. food courtach szczególnie pod koniec dnia trafiają się świetne okazje – np. duży pojemnik chińskich pierożków za 6 – 8 AUD. Zawsze warto pytać się o „specials”. I tym samym przechodzimy do…

Jak robić zakupy w supermarketach?

W Australii rządzą dwie sieci supermarketów: Coles i Woolworths, a po piętach depcze im IGA i Aldi (niestety nie w Darwin…). Naszym najlepszym przyjacielem stały się szybko produkty marek Coles i Woolworths. Najtańsze, choć wcale nie najgorsze. Należy ich szukać na najniższych półkach. Jedna dodatkowa rada – na etykietkach z cenami poza kwotą jednostkową (za puszkę, paczkę, butelkę etc.) wpisaną dużym drukiem znajduje się cena za litr/kilogram etc. i to właśnie na niej warto się skupić i w ten sposób szukać najtańszych produktów. Szczególnie zaprzyjaźniliśmy się z Coles, polując (znowu) na „specials”. Bardzo często można trafić na oferty w stylu „dwa za cenę jednego”. To wszystko dopóki nie dojechaliśmy do Perth i nie odkryliśmy sklepów Aldi. Ceny jeszcze niższe, a produkty lepszej jakości. Ogromna konkurencja dla pozostałych sieciówek. Nawet nie chcę myśleć jak bardzo właściciele Coles’a i Woolworths’a nienawidzą Niemców, którzy stworzyli Aldi i weszli na australijski rynek.

W Australii więcej znaczy taniej. Masz ochotę na puszkę czegoś orzeźwiającego? I nie mam na myśli piwa, o tym dalej… Przygotuj się na wydatek rzędu 2 – 3 AUD, a nawet 4 AUD, kupując na stacji benzynowej. Jeśli dysponujesz lodówką (np. niezawodną przenośną lodówka, nazywaną w Oz ESKY**), kup karton napoju, który lubisz. Dla przykładu: w supermarkecie pojedyncza puszka coca-coli stojąca w lodówce będzie kosztowała w granicach 3 AUD. Jeśli kupisz karton z 20 puszkami, cena jednostkowa wyniesie mniej niż 1 AUD. Warto? Warto. Niemalże codziennie pojawiają się promocje typu „2 w cenie 1”. Trzeba po prostu robić zakupy z głową i nie za często pozwalać sobie na kaprysy.

W Perth jednym z naszych ulubionych sklepów jest Spudshed. Bardzo opłaca się tam kupować, jeśli chcesz zrobić większe zakupy. Zamiast jednej papryki, która kosztuje 5 AUD/kg, kupujesz zapakowany kilogram za 2,5 AUD. W ten sposób kupujemy większość warzyw i owoców, a nasza dieta w dużej mierze zależy od sezonu i promocji. Świetne wyzwanie dla kuchennej kreatywności 😀

jak przeżyć w Australii

4 kg ziemniaków za 1,25 AUD (czyli niecałe 3 zł). Można? Można!

Inna sprawa to godziny otwarcia, różniące się w zależności od stanu. Na Terytorium Północnym (Northern Territory , NT) nie mieliśmy żadnego problemu, bo supermarkety otwarte są do wieczora, ale już na przykład w Australii Zachodniej (Western Australia, WA) Coles, Woolworths i droga IGA zamykają o 17. Uratuje cię oczywiście Aldi, otwarte najczęściej do 20.

Bardzo zdziwiły nas ceny produktów, a raczej ich regionalna specyfika. Wieprzowina jest na przykład bardzo tania, a wołowinę i jagnięcinę można znaleźć w przyzwoitej cenie. Dość drogie są sery poza powszechnym chedarem (bida dla takich serożerców jak my). Generalnie można zjeść tanio i dobrze. Tanio pod warunkiem, że gotujesz w domu.

Woda

Australijczycy mają bzika na punkcie odwodnienia i pewnie nie raz spotkasz się z sytuację kiedy będą upewniać się czy pijesz wystarczająco dużo wody. Zauważysz też, że wszyscy chodzą ze swoimi butelkami, a mało kto pije wodą mineralną. Woda z kranu jest w Australii zdrowa i smaczna. Dlatego koniecznie kup butelkę wielokrotnego użytku i napełniaj do woli. Woda jest w Australii powszechnie dostępna. Nie zdziw się kiedy po wejściu do kawiarni, na stole wyląduje dzbanek lodowatej wody ze szklaneczkami. Zawsze możesz też wejść do sklepu / baru / restauracji i poprosić o napełnienie twoje butelki albo o szklankę wody.

Alkohol

W Australii procenty sprzedawane są różnie w różnych stanach. Na przykład w NT trzeba pokazać dowód osobisty. W ten sposób władze weryfikują czy nie jesteś na alkoholowej czarnej liście. Nam, obcokrajowcom to nie grozi, ale jeśli figurujesz na liście, nie kupisz alkoholu. Alkohol nie jest sprzedawany w supermarketach, tylko w osobnych sklepach (znowu poza wyjątkiem Aldi). W 90% przy supermarkecie Coles znajdzie się Liquorland, a przy Woolworths – BWS. Co ciekawe, w całym kraju znajdują się sklepy monopolowe typu „drive thru”. Nie polecam, bo są bardzo drogie, choć w przypływie desperacji mogą okazać się ratunkiem – na ogół są otwarte dłużej. Swoją drogą, warto zajrzeć – całkiem ciekawe doświadczenie 🙂

Najtańsze piwo, jakie udało nam się kupić kosztowało 26AUD za 30 puszek 330 ml. Nienajgorzej. Całkiem przyzwoicie wyglądają ceny wina, nie bez kozery Australia to enologiczny potentat. Najtańsze, zdatne do picia wino w Liquorland kosztuje w ofercie ok. 5 AUD. Taniej (nawet 3 AUD!!) można trafić w sieciówce Dan Murphy’s i oczywiście w Aldi. Jesteśmy na etapie testowania jakości win z Dan Murphy’s 😀

Cała reszta

To, czego nie kupisz na gumtree i w supermarketach znajdziesz w Kmart. To sieciówka, w której sprzedawane jest wszystko od sprzętu kempingowego przez mały sprzęt AGD po ubrania i kosmetyki. Krzesła kempingowe za 5 AUD sztuka, dżinsy za 10 AUD, toster za 12 AUD, japonki za dolara, etc. Kmart to nasz wielkie przyjaciel. Konkurent Kmart zwie się Target, lecz wydaje mi się, że jest ciut droższy. Jest też Big W, o podobnym asortymencie.

Szmateks, czyli op shop

Szmateks, second hand, nazwij go jak chcesz. W Australii op shop jest ważnym elementem życia. Poza ubraniami (czasami naprawdę świetnymi) i butami, znajdziesz tu pościel, meble, sprzęt kuchenny, dekoracje do domu, książki, filmy na DVD. Będąc w Australii koniecznie zajrzyj op shops. Naszym ulubionym jest Salvos, ale w sumie nie gardzimy żadnym innym.

Mieszkanie

Nie będę pisała o całej Australii, bo znam sytuację tylko w Australii Zachodniej, ale zakładam, że ceny kształtują się podobnie. Czynsz za mieszkanie płacony jest w rytmie cotygodniowym, podobnie bowiem wypłacane są pensje. Koszt małego umeblowanego mieszkania (salon, kuchnia, sypialnia, łazienka, miejsce parkingowe) relatywnie blisko centrum to wydatek rzędu 200 – 250 AUD wzwyż plus gaz i prąd (woda jest na ogół wliczona w cenę). Podkreślam, że są to ceny ZA TYDZIEŃ. Taniej jest wynająć pokój, wtedy można znaleźć coś już za 120 – 150 AUD z wliczonymi opłatami. Za 300 – 400 AUD można znaleźć spokojnie dom z 2 – 3 sypialniami. Przy minimalnej stawce 20 AUD za godzinę pracy, przeciętny Australijczyk jest w stanie spokojnie wynająć mieszkanie i przeżyć godnie do kolejnej wypłaty.

Gdzieś przecież trzeba żyć, zatem jak poradzić sobie z opłatami za wynajem? Uprawiając house sitting. Napiszemy o tym wkrótce więcej, bo temat zasługuje na osobny tekst.

Uwaga! Słońce!

Krem z filtrem – koniecznie i zawsze. Australijskie słońce wypala do kości. Nie bez powodu to kraj z największą liczbą zachorowań na raka skóry. Gdzie kupić porządny blocker, żeby nie pójść z torbami? Oczywiście w supermarketach. Z powodzenie testujemy kremy z wysokim filtrem UVA i UVB marki Coles, Woolworths i Aldi. Działają znakomicie, kosztują niewiele.

Węże, kangury, pająki i inne

Dzieci w australijskich szkołach nie uczą się o miłych pająkach i zaskrońcach, ale o śmiertelnych meduzach, jadowitych pająkach i wężach. Wiedzą, że po zmroku raczej się nie jeździ poza dużymi miastami, bo można przegrać w starciu z kangurem, który uwielbia wyjść po zachodzie słońca na drogę.

Warto wbić sobie do głowy, że każdy pająk czy wąż może być potencjalnie jadowity. Uważaj zatem kiedy idziesz w busz za potrzebą, zaglądaj do butów, które zostawiłeś na zewnątrz, mógł bowiem w nocy zamieszkać w nich skorpion. Zawsze zwracaj uwagę na znaki ostrzegawcze, a jeśli masz wątpliwości pytaj śmiało miejscowych. Australijczycy są niezwykle mili i pomocni.

Lokalna fauna

**esky – tak w Australii nazywają się przenośne lodówki (małe i duże). Niezwykle przydatny gadżet.


Bądźmy w kontakcie!

  • Obserwuj nas na Facebooku: Kasia & Víctor przez świat
  • Zajrzyj na naszego Instagrama. Na stories możesz zobaczyć gdzie jesteśmy i co porabiamy.
  • Zapisz się do naszego newslettera. Raz w miesiącu otrzymasz od nas maila z radami i aktualnościami blogowymi.

Jeśli lubisz to, co robimy i spodobał ci się ten post, puść go dalej w świat – naciśnij kolorowy przycisk poniżej i udostępnij (będziemy ogromnie wdzięczni). Wesprzyj nas komentarzem, lajkiem. To wiele dla nas znaczy. Dziękujemy!


The following two tabs change content below.

Kasia

Z zamiłowania kucharka (chyba jeszcze bardziej chlebowa „piekarka”) i miłośniczka wszelkiej maści kotów i psów. Z zawodu iberystka i socjolog. Do niedawna pracownik korporacji z akademickim zacięciem. Graficzne i plastyczne antytalencie, które całkiem łatwo przyswaja języki obce i nawiązuje kontakty z innymi osobnikami. Otwarta, gadatliwa, a czasem nadaktywna. Szybko wpada w zły humor, kiedy jest głodna 😉
This Post Has 5 Comments
  1. Kasiu,

    Napiszcie coś o wizie prosze i pracy bo z tego co czytam to do wrzesnia w Perth?

    Wrzucajcie wiecej 😉

    Pzd,
    Jarek

    1. Jarku, dzięki, że jesteś ciągle z nami 😀 Brakuje mi ostatnio czasu na wiele rzeczy. Przeprowadzka i sporo pracy… Głowa kipi mi od pomysłów – tyle rzeczy do opowiedzenia, trzeba tylko się zebrać i napisać. Obiecuję, że w tym tygodniu wrócę do publikowania! Będzie o naszym domu, pracy i wizie. Pozdrowienia! P.S. Zapisz się na nasz newsletter, co miesiąc przesyłamy niusy i nowinki.

  2. Super wpis 🙂 jestem właśnie w podróży kamperem z Sydney do Perth i bardzo mi się twoje informacje przydadzą. Dzisiaj tankowaliśmy na Caltex i chcieliśmy wykorzystać kupon, ale nie dało rady. Wygląda na to, że nie wszytkie Caltex uznają te kupony. Pozdrawiam

    1. Dzięki wielkie za dobre słowo. Fantastycznie, że korzystacie z naszych trików! O to chodzi 😀
      Widzisz, jakoś nie pomyślałam, że nie wszystkie stacje Caltex mają zniżki. Dzisiaj jadąc przyjrzałam się i rzeczywiście musi być logo Woolworths-a. Jak nie ma, to trzeba unikać Caltex, przynajmniej tutaj w Perth. Puma jest tańsza. O dziwo na północ od Perth tankowaliśmy cały czas w Coles Express i było najtaniej, a teraz (może w Perth?) Coles jest droższy od Woolworths i Pumy, naszej paliwowej przyjaciółki 😉 Zaraz na wszelki wypadek zrobię adnotację w tekście. Szerokiej drogi!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Translate »
Back To Top