skip to Main Content
Couchsurfing Dla Początkujących

Couchsurfing dla początkujących

print

Czy słyszeliście o couchsurfingu? Surfująca kanapa to amerykański pomysł, zgodnie z którym jeśli masz wolną przestrzeń w swoim domu, możesz ją udostępnić podróżnikom i turystom. Za darmo. Naprawdę – tak to funkcjonuje. Ludzie bezinteresownie goszczą w swoich czterech ścianach innych ludzi. Wspaniała sprawa, prawda?

Wystarczy spędzić chwilę na portalu couchsurfing i przygotować profil, a potem można zacząć surfować – zarówno jako gospodarz (host) jak i gość (surfer). Przez ostatnie sześć miesięcy mieliśmy świetne doświadczenia kanapowe (w Turcji u Erkala i Elif, u Ilkay i naszego teraz już przyjaciela Marco, w Iranie u Mahdiego). Mieliśmy również dziwne doświadczenia, na przykład kiedy zostaliśmy w zasadzie ubezwłasnowolnieni i zamknięci w domu naszego hosta. Bywa różnie, ale jednak w większości przypadków – świetnie!

Couchsurfing to nie tylko darmowa kanapa

Z mojego punktu widzenia couchsurfing to doskonały pomysł, żeby poznać jak żyje się w danym kraju. Korzystając z couchsurfingu dzielimy normalne życie naszych hostów – zarówno ich problemy i troski, jak i radości dnia codziennego. Założeniem couchsurfingu jest zresztą idea wymiany kulturowych doświadczeń. Jesteśmy zdania, że couchsurfing sprawdza się jeśli obydwie strony dają coś z siebie. Surfer nie może liczyć tylko i wyłączenia na darmowy wikt i opierunek. Jest to niejako transakcja wiązana i trzeba się z tym liczyć. Błędem jest traktowanie couchsurfingu wyłącznie w kategorii cięcia kosztów. Skoro ktoś dzieli się z nami kawałkiem swojego domu, czyli zaprasza do siebie nas, zupełnie obce osoby, obdarzając nas ogromnym zaufaniem, warto jakoś się odwdzięczyć – na przykład gotując kolacje lub zapełniając lodówkę przed wyjazdem, szczególnie jeśli korzystaliśmy z zapasów naszego hosta. Inna sprawa to fakt, że korzystając z couchsurfingu rezygnujemy nieco z prywatności. Z pasywnych obserwatorów, którzy zawsze mogą uciec do czterech ścian hostalu czy pensjonatu, stajemy się elementem życia naszego gospodarza. Trzeba brać to pod uwagę. Tak jak wspomniałam dzięki couchsurfingowi poznaliśmy wspaniałych ludzi, którzy pokazali nam swoje miasta z zupełnie innej perspektywy i dla nas doświadczenie to pozostanie na zawsze bezcenne.

Niefajny couchsurfing

Zdarzają się jednak inne sytuacje jak ta, która przydarzyła nam się w Delhi. Dotarliśmy tutaj umordowani późno wieczorem po całym dniu spędzonym w pociągach i na dworcach. Nasz gospodarz zaprosił nas na szklankę wody i po krótkim przesłuchaniu jednoznacznie zapowiedział, że pomoże nam kupić motocykl o którym myślimy. Ba, poszedł nawet dalej – zasugerował, że możemy przelać pieniądze na jego konto i on wszystko załatwi w naszym imieniu. Gwoli wyjaśnienia – nasz plan w Indiach zakładał przejechanie himalajskiej części Indii na dwóch kółkach z napędem. Nieco zdziwił nas jego entuzjazm oraz dość mocno wygórowane ceny motocykli, o których nam opowiadał, jeszcze bardziej unieśliśmy brwi na myśl o przelewaniu pieniędzy na konto kogoś, kogo w zasadzie nie znamy, ale byliśmy zbyt zmęczeni, żeby dyskutować. Umówiliśmy się na pobudkę o 9 rano.

Do 11 całe mieszkanie tonęło w ciszy. Nasz host pojawił się po 11, mocno pospieszając nas do wyjścia. Nie do końca wiedzieliśmy dokąd mamy iść, ale po chwili z drugiego pokoju wyłonił się jego brat i we dwóch wyłożyli nam plan: „10 największych atrakcji Delhi w cztery godziny z okna samochodu”. Nie lubimy gnać, ale skoro miejscowi proponują, nie dyskutujemy. Kiedy zapałaliśmy politycznie poprawnym entuzjazmem, nasz host (który podobno zajmuje się projektowaniem dla microsoftu) zapowiedział, że taka przyjemność będzie nas kosztowała 1500 rupii, czyli około 20 dolarów, bo tyle wyda na benzynę i parkingi. Na nasz delikatny protest, że tyle wynosi nasz dzienny budżet i że wolelibyśmy w takim razie skorzystać z transportu publicznego, który jest dużo tańszy (metro w Delhi kosztuje grosze, a co więcej jest klimatyzowane, co nie jest bez znaczenia przy panujących temperaturach), nasz host od razu zrezygnował z funkcji przewodnika. Ja, jak to jak, poszłam dalej i zapytałam ile w takim razie policzy nam za pomoc przy kupnie motocykla, bo przecież również będziemy jeździć i oglądać różne egzemplarze. No i najwyraźniej przegięłam. Nasz host śmiertelnie się obraził. Swoją obrazę argumentował tym, że pracuje dla microsoftu i że zarabia dużo pieniędzy, więc nie musi brać prowizji od sprzedaży motocykla i w końcu za chleb z masłem na śniadanie też nam nie policzył. Fakt. Nie policzył. W tym momencie przestaliśmy być fajnymi, bogatymi turystami z couchsurfingu, na których można łatwo zarobić.

Wyszliśmy zniesmaczeni z postanowieniem, że zamiast zwiedzać, jedziemy do centrum szukać hostalu. Tak też zrobiliśmy. Kiedy wróciliśmy wieczorem zostaliśmy obdarowani historiami na temat niewdzięcznych surferów, którzy notorycznie okradają naszego hosta (z butelek alkoholu i iPhone 6s), a także na temat ogromnego bogactwa zarówno jego jak i całej rodziny. Nie do końca wiedzieliśmy czy byliśmy traktowani jak potencjalni złodzieje czy raczej niemile widziani goście, na których nie można zarobić. Chyba raczej to drugie.

Świetny couchsurfing

Nie zrozumcie mnie źle, nie staramy się zniechęcić do couchsurfingu. Wręcz przeciwnie! Jesteśmy wielkimi zwolennikami tej idei. Pisząc ten tekst przyświecał mi jeden cel – ostrzec. Niestety w niektórych krajach założenie couchsurfingu zostało mocno zachwiane. Tak ma to miejsce w Indiach – słyszeliśmy mnóstwo mało ciekawych historii, które w połączeniu z naszą spowodowały, że zrezygnowaliśmy z couchsurfingu w tym kraju. Trzeba po prostu uważać. Jak widać nie tyczy się to tylko samotnych kobiet (w tym przypadku trzeba mieć się na baczności nie tylko w Indiach, ale i na przykład w Turcji). Całe szczęście ekipa portalu spisuje się świetnie w takich sytuacjach i wspiera „poszkodowanych”. W końcu wszystko kręci się wokół naszych własnych doświadczeń – dzielmy się nimi nawzajem! A na koniec kilka fotek z naszymi cudownymi hostami, teraz przyjaciółmi.

 Bądźmy w kontakcie!

  • Obserwuj nas na Facebooku: Kasia & Víctor przez świat
  • Zajrzyj na naszego Instagrama. Na stories możesz zobaczyć gdzie jesteśmy i co porabiamy.
  • Zapisz się do naszego newslettera. Raz w miesiącu otrzymasz od nas maila z radami i aktualnościami blogowymi.

Jeśli lubisz to, co robimy i spodobał ci się ten post, puść go dalej w świat – naciśnij kolorowy przycisk poniżej i udostępnij (będziemy ogromnie wdzięczni). Wesprzyj nas komentarzem, lajkiem. To wiele dla nas znaczy. Dziękujemy!

The following two tabs change content below.

Kasia

Z zamiłowania kucharka (chyba jeszcze bardziej chlebowa „piekarka”) i miłośniczka wszelkiej maści kotów i psów. Z zawodu iberystka i socjolog. Do niedawna pracownik korporacji z akademickim zacięciem. Graficzne i plastyczne antytalencie, które całkiem łatwo przyswaja języki obce i nawiązuje kontakty z innymi osobnikami. Otwarta, gadatliwa, a czasem nadaktywna. Szybko wpada w zły humor, kiedy jest głodna 😉
This Post Has One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back To Top