skip to Main Content
Dwa Plany, Road Trip I Podjęta Decyzja. Australijski Update

Dwa plany, road trip i podjęta decyzja. Australijski update

Żyjemy i mamy się dobrze, choć minął miesiąc od ostatniego tekstu na blogu. Chyba nigdy nie było takiego przestoju. Nie odechciało nam się pisać. Nie znudził nam się też blog. Co się zatem stało? Ano Australia się stała. Nadszedł czas decyzji i priorytetów.

Spędziliśmy w drodze ponad miesiąc, jadąc niespiesznie z Darwin do Perth. Nie jechaliśmy sami, lecz w towarzystwie naszych dobrych przyjaciół ze Szwajcarii, Irene i Dominique’a. Godziny spędzone za kółkiem naszego kombi (ochrzczonego zresztą jako „Kangura”), a potem wieczory w towarzystwie i przy winie nie nastrajały do wyciągania komputerów.

Co kilka dni nadrabiałam zaległości i spisywałam wrażenia w podręcznym notatniku. Przez te kilka tygodni komputer wyjęłam z pokrowca dwa (!!) razy. Cały czas za to był w użyciu aparat i kamera. Zrobiliśmy 7000 km, niezliczoną liczę zdjęć i godziny filmów. Obiecuję, że wkrótce blog zostanie zasypany zdjęciami i tekstami o naszym australijskim road tripie.

Kiedy dojechaliśmy do Perth, nie za bardzo wiedzieliśmy co dalej, ale w naszych głowach rysowały się dwa alternatywne plany.

Plan 1

Odpoczywamy chwilę w Perth i ruszamy dalej na południe, a potem na wschód. Robimy klasyczną rundę po Australii, zaglądamy na Tasmanię, jedziemy do Uluru, pijemy piwo pod Operą w Sydney, zagłębiamy się w kulturalne zakątki Melbourne, a potem przeskakujemy do Nowej Zelandii.

Prawda jest taka, że o ile po Australii podróżuje się super (i wcale nie jest TAK strasznie drogo, jak się powszechnie słyszy, zresztą o tym będzie osobny post), to jednak spodobał nam się powrót do naszego kręgu kulturowego na tyle, że zaczęliśmy się zastanawiać czy nie zrobić sobie dłuższej przerwy na Antypodach. A może by tak pomieszkać tutaj kilka miesięcy zanim ruszymy dalej do kraju kiwi? Tak w naszych głowach zakiełkował plan 2.

Plan 2

Zostajemy w Perth na dłużej. Aplikujemy o specjalną wizę dla Victora (i partnerską dla mnie) i wykorzystujemy na maksa pobyt w kraju kangurów. Jak? Szlifując angielski. To znaczy Victor szlifuje angielski. W tak zwanym międzyczasie blogujemy, trochę pracujemy i odpoczywamy od bycia w drodze. Innymi słowy na kilka miesięcy wijemy sobie gniazdko w Perth, żeby później zobaczyć jeszcze trochę Australii zanim przeskoczymy do Nowej Zelandii.

Realizacja planu 2 nie jest tak prosta jak się wydaje. Chcieliśmy się zorientować jak wygląda życie w Perth i czy rzeczywiście jest to miejsce, w którym chcemy zostać przez najbliższych kilka miesięcy. Musieliśmy oszacować koszty, sprawdzić sytuację mieszkaniową i rynek pracy, znaleźć odpowiednią szkołę językową. Przede wszystkim jednak chcieliśmy na miejscu zobaczyć czy kręci nas „pomieszkanie” w Australii.

Po sporym researchu wszystko zaczęło wychodzić na prostą, a Perth szybko przypadło nam do gustu. To niewielkie miasto jeśli weźmie się pod uwagę liczbę mieszkańców (niecałe 2 miliony), ale naprawdę spore jeśli chodzi o powierzchnię. To chyba cecha całej Australii – przestrzeń. Odległości są tutaj ogromne i to nie tylko w outbacku, ale również w metropoliach. O dziwo nie jest to jednak dla nas wada, lecz zaleta.

W Perth w zasadzie nie ma korków, drogi są dobre, a benzyna tania. Sporo zieleni, piękne plaże, ciekawe parki narodowe na wyciągnięcie ręki. Po dość zawiłych poszukiwaniach znaleźliśmy też cieszącą się dobrymi opiniami szkołę językową (wbrew pozorom nie jest to tak oczywiste), wstępnie ogarnęliśmy niezbędne dokumenty i podjęliśmy decyzję. Jeśli wszystko pójdzie dobrze i urząd imigracyjny przyzna nam wizy, planujemy zostać w Australii przez najbliższe miesiące. Ten weekend spędzamy wypełniając czasochłonne formularze. Trzymajcie kciuki, aplikujemy w przyszłym tygodniu!

Rolnik górą, nawet w Perth 😀

Zatem przed nami kraj kangurów, misiów koala, węży, pająków, skorpionów i innych przyjaznych stworzeń. Kraj, gdzie wszystko jest awesome…

A potem? A potem będzie Nowa Zelandia!!!


Bądźmy w kontakcie!

  • Obserwuj nas na Facebooku: Kasia & Víctor przez świat
  • Zajrzyj na naszego Instagrama. Na stories możesz zobaczyć gdzie jesteśmy i co porabiamy.
  • Zapisz się do naszego newslettera. Raz w miesiącu otrzymasz od nas maila z radami i aktualnościami blogowymi.

Jeśli lubisz to, co robimy i spodobał ci się ten post, puść go dalej w świat – naciśnij kolorowy przycisk poniżej i udostępnij (będziemy ogromnie wdzięczni). Wesprzyj nas komentarzem, lajkiem. To wiele dla nas znaczy. Dziękujemy!


The following two tabs change content below.

Kasia

Z zamiłowania kucharka (chyba jeszcze bardziej chlebowa „piekarka”) i miłośniczka wszelkiej maści kotów i psów. Z zawodu iberystka i socjolog. Do niedawna pracownik korporacji z akademickim zacięciem. Graficzne i plastyczne antytalencie, które całkiem łatwo przyswaja języki obce i nawiązuje kontakty z innymi osobnikami. Otwarta, gadatliwa, a czasem nadaktywna. Szybko wpada w zły humor, kiedy jest głodna 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Translate »
Back To Top