Marzenie wielu. Obłędne krajobrazy, pustka i przestrzeń. Dla nas pobyt na Islandii miał być próbką życia na dalekiej północy. Niestety sromotnie się rozczarowaliśmy. Po dwóch miesiącach pracy w rodzinnym interesie (kemping + restauracja + szklarnie + air bnb) nasz islandzki sen okazał się islandzkim koszmarem.
Planujemy wrócić, ale na pewno NIE zarobkowo, lecz turystycznie.
Jak długo byliśmy: dwa miesiące
Największe rozczarowanie: Islandczycy
Najlepszy moment: spotkanie w oko w oko z islandzkim koniem
Najlepsze fotki: poniżej
Ten tekst rozpoczyna serię postów na temat naszej krótkiej przygody z Islandią. Były to bardzo intensywne dwa miesiące podczas których pracowaliśmy jak woły robocze, walczyliśmy o swoje z nieuczciwym pracodawcą i na własnym ciele poznawaliśmy zawiłe normy i zasady pracy na Islandii.
Wodospady w Islandii to temat rzeka. Sa ich tu pewnie setki, jeśli nie tysiące. Jadąc samochodem wystarczy dobrze się rozglądać i na bank dojrzy się wypływającą z góry wodę.
Dzisiaj rano obudziło mnie ruszające się łóżko. I nie było to trzęsienie ziemi, lecz wiatr, który targał naszym drewnianym domkiem. Przygotowaliśmy się na to uderzenie od wczoraj...
That’s all, thank you - tyle i aż tyle powiedziała do mnie pracownica lotniska w Reykjaviku wręczając mi paszport. Całe szczęście, że miałam twarz zasłoniętą maseczką...





















